Wczoraj Robert Kubica miał wypadek, byłem tym bardzo zaskoczony, bo jednak wyścigi F1 są dużo bardziej popularne i o nich się sporo mówi, a o rajdach samochodowych znacznie mniej.
Ten rajd był całkiem blisko miejscowości w której wypoczywałem podczas ubiegłorocznych wakacji. Droga z naszego miasteczka do Imperii śmiało mogłaby też rajdową trasą, tyle tam było zakrętów, serpentyn.. Ja preferuję zdecydowanie drogi proste. Ale wiadomo, że dla kierowców rajdowych prosta droga jest nudna.
Teraz śledzę doniesienia o stanie zdrowia Roberta Kubicy, bo przecież to głównie jemu kibicuje w F1, reszta kierowców jest tłem.
Wierzę, że on szybko wróci do formy, jest waleczny i na pewno zrobi wszystko by dalej się ścigać.
Już cicho sobie myślałem, że ten sezon będzie tym, który pokaże w 100% talent polskiego kierowcy. Teraz myślę, że to i tak nastąpi tylko, że parę miesięcy później. Zwycięstwa jeszcze przed nim.
Ja nie zamieszczę zdjęć i filmów z wypadku, to film sprzed wyścigu:
tak jeszcze będzie, choć w innych barwach;-)
może Lotus, a może coś włoskiego?
oficjalna strona:
http://www.kubica.pl/
I jeszcze Robert z innej strony, reklamowej, kiedyś zamieściłem starsze spoty reklamowe w których wziął udział, teraz coś nowszego. To zamiast tych zdjęć z wypadku, które są od wczoraj WSZĘDZIE.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Kubica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Kubica. Pokaż wszystkie posty
7.02.2011
7.12.2010
4 lata

Jednak jak Pani czytała mi w ciągu dnia życzenia od Czytelników, to baaardzo mnie to cieszyło i wprawiło w jeszcze lepszy humor! Tyle osób których nawet nigdy nie powąchałem pomyślało o mnie i napisało. Wierzę, że wszystko to czego mi życzyliście się spełni i bardzo dziękuję za pamięć.
A to mini sesja z moim prezentem(niespodzianką niby to);-):




Piłka jest super, na razie nie udało mi się jej przegryźć:-)

I w końcu barwy teamu ulegną zmianie i Robert Kubica nie będzie wyglądał w tym kombinezonie jak duża, szczupła bardzo pszczółka Maja:-)
Nowy bolid(foto z www.motorward.com)



(fot z www.bmwnation.com)
10.04.2009
wieści z Ffm
Dostaliśmy zdjęcia od kierownika budowy:-)
Trwają też zaawansowane roboty w środku i wygląda na to, że przez miesiąc zdążą z wszystkim.
Ciekawy jestem jakie będę miał ciekawe miejsca do obserwacji otoczenia, w którym miejscu będzie mi się wygodnie leżało. Nawet nie wspomnę o otoczeniu, już w jakiś sposób je przez ostatni rok poznałem. Ale najważniejsze dla mnie jest to czy poznam tam kogoś interesującego.
Nie martwię się tym, że może nie być tam psów - na stówę są, pytanie brzmi -jakie?
Tutaj prawie każdego znam choćby z widzenia...
Dziś poszedłem z Panem na łąkę dość późno i bardzo dobrze, bo spotkałem Wolfa i Rufusa. Szaleliśmy sobie ile tylko sił starczyło. Od razu energia we mnie wstąpiła, dziś z Panią byłem na spacerze i wróciłem naprawdę zmachany, jednak na zabawę z Wolfem zawsze mam siłę.
Pan półsłówkami daje mi do zrozumienia, że różnie może być z świątecznym spacerem, wszystko przez to, że Pan jest chory.
Nie narzucam się, tylko sobie cicho myślę, że może do niedzieli, poniedziałku Pan wydobrzeje:-)
Nasze mieszkanie w domu po lewej. Zdjęcia autorstwa pana Ingo.


Ponieważ w Formule ostatnio dziwne rzeczy się dzieją ja poszukałem czegoś lżejszego niż wzajemne oskarżenia, pretensje i kłamstwa:-).
Quiz "Spytaj eksperta" - jak na razie Robert Kubica najlepiej odpowiadał na pytania:-)
A pytania są różne, czasem dość śmieszne:
Kubica dużo wie o swoim koledze z zespołu Nicku Heidfeldzie. Bezbłędnie odpowiedział na pytania o imiona dzieci Heidfelda (Juni i Joda) i co ciekawsze, Polak wie ile Niemiec ma par okularów przeciwsłonecznych. - Tylko przez ostatni weekend nosił siedem różnych modeli. Musi ich mieć około 30! - poprawnie odpowiedział Kubica.
Dziennikarze F1.com dokładnie przepytali kierowcę BMW Sauber o jego pasje i w tych tematach Polak był niemal bezbłędny. Co oznacza termin "ducks" w pokerze? - To łatwe! Para dwójek - odpowiada Kubica. Który kręgiel jest nazywany "królem"? - Kolejna łatwizna. To centralny kręgiel - mówi bez wahania. Nie wiedział natomiast kto grał główną rolę w filmie "Big Lebowski". "Kolesia", który całe życie najchętniej spędziłby na kręgielni zagrał Jeff Bridges.
Problemy sprawiły Kubicy pytania o to, ile wskazań uzyskuje się na stronie Google po wpisaniu "Robert Kubica" (ok. 2 780 000) i kiedy BMW wyprodukowało pierwszy pojazd z silnikiem, choć w tym przypadku, odpowiadając: "80 lat temu" pomylił się niewiele. W 1923 roku BMW wyprodukowało pierwszy motocykl.
Kubica poprawnie odpowiedział na 70 proc. pytań, co w tej chwili daje mu pozycję lidera. Przepytywany wcześniej Sebastian Vettel uzyskał wynik 64 proc., a Nick Heidfeld 57 proc.
gazeta.pl
Tylko powiem, że imiona Juni i Joda byłyby dobre dla psów, krótkie i łatwe do wołania:-)
Chyba Nick jest fanem Star Wars.
Trwają też zaawansowane roboty w środku i wygląda na to, że przez miesiąc zdążą z wszystkim.
Ciekawy jestem jakie będę miał ciekawe miejsca do obserwacji otoczenia, w którym miejscu będzie mi się wygodnie leżało. Nawet nie wspomnę o otoczeniu, już w jakiś sposób je przez ostatni rok poznałem. Ale najważniejsze dla mnie jest to czy poznam tam kogoś interesującego.
Nie martwię się tym, że może nie być tam psów - na stówę są, pytanie brzmi -jakie?
Tutaj prawie każdego znam choćby z widzenia...
Dziś poszedłem z Panem na łąkę dość późno i bardzo dobrze, bo spotkałem Wolfa i Rufusa. Szaleliśmy sobie ile tylko sił starczyło. Od razu energia we mnie wstąpiła, dziś z Panią byłem na spacerze i wróciłem naprawdę zmachany, jednak na zabawę z Wolfem zawsze mam siłę.
Pan półsłówkami daje mi do zrozumienia, że różnie może być z świątecznym spacerem, wszystko przez to, że Pan jest chory.
Nie narzucam się, tylko sobie cicho myślę, że może do niedzieli, poniedziałku Pan wydobrzeje:-)
Nasze mieszkanie w domu po lewej. Zdjęcia autorstwa pana Ingo.
Ponieważ w Formule ostatnio dziwne rzeczy się dzieją ja poszukałem czegoś lżejszego niż wzajemne oskarżenia, pretensje i kłamstwa:-).
Quiz "Spytaj eksperta" - jak na razie Robert Kubica najlepiej odpowiadał na pytania:-)
A pytania są różne, czasem dość śmieszne:
Kubica dużo wie o swoim koledze z zespołu Nicku Heidfeldzie. Bezbłędnie odpowiedział na pytania o imiona dzieci Heidfelda (Juni i Joda) i co ciekawsze, Polak wie ile Niemiec ma par okularów przeciwsłonecznych. - Tylko przez ostatni weekend nosił siedem różnych modeli. Musi ich mieć około 30! - poprawnie odpowiedział Kubica.
Dziennikarze F1.com dokładnie przepytali kierowcę BMW Sauber o jego pasje i w tych tematach Polak był niemal bezbłędny. Co oznacza termin "ducks" w pokerze? - To łatwe! Para dwójek - odpowiada Kubica. Który kręgiel jest nazywany "królem"? - Kolejna łatwizna. To centralny kręgiel - mówi bez wahania. Nie wiedział natomiast kto grał główną rolę w filmie "Big Lebowski". "Kolesia", który całe życie najchętniej spędziłby na kręgielni zagrał Jeff Bridges.
Krakowian nie wiedział też ile kosztuje jego czapka na oficjalnej stronie BMW Sauber. - Za drogo! 20 euro? - pytał. Czapkę można kupić za 25 euro. Pomylił się w ocenie ile osób w Polsce ogląda wyścigi F1. - Więcej niż 3 miliony? Tak przypuszczam, ale nie zaglądałem ostatnio w statystyki - mówi Kubica. Tymczasem widownia F1 w Polsce to już około 4 miliony.
Problemy sprawiły Kubicy pytania o to, ile wskazań uzyskuje się na stronie Google po wpisaniu "Robert Kubica" (ok. 2 780 000) i kiedy BMW wyprodukowało pierwszy pojazd z silnikiem, choć w tym przypadku, odpowiadając: "80 lat temu" pomylił się niewiele. W 1923 roku BMW wyprodukowało pierwszy motocykl.
Kubica poprawnie odpowiedział na 70 proc. pytań, co w tej chwili daje mu pozycję lidera. Przepytywany wcześniej Sebastian Vettel uzyskał wynik 64 proc., a Nick Heidfeld 57 proc.
gazeta.pl
Tylko powiem, że imiona Juni i Joda byłyby dobre dla psów, krótkie i łatwe do wołania:-)
Chyba Nick jest fanem Star Wars.
29.03.2009
różne wieści
Dziś Pan będzie nocował Klasztorze Gregoriou(Grigoriu).
Pokoik gościnny już przygotowany i twarde łóżka czekają by z nich skorzystać.
A sen na pewno szybko przyjdzie, bo niedziela dla pielgrzymów rozpoczęła się dość wcześnie, my tu przeżywaliśmy zmianę czasu, a tam już był sygnał pobudki. Parę godzin trwająca msza, a potem przejście właśnie do Gregoriou.
Wszędzie spokój, szum morza pogoda znacznie lepsza niż u nas.
Klasztor można zobaczyć tu:
http://www.sfaturiortodoxe.ro/muntele-athos/GRIGORIU.HTM
http://www.proarad.ro/athos-meteora/grigoriu.html
http://odysseus.culture.gr/h/2/eh251.jsp?obj_id=1554
http://www.mountathos.gr/active.aspx?mode=en{422167f0-7e69-44f8-8614-ea334bb85bb0}View
http://www.macedonian-heritage.gr/Athos/Monastery/Gregoriou.html
Dziś też inne emocje były, pierwszy w tym sezonie wyścig. Nic po treningach nie zapowiadało, że Robert Kubica w kwalifikacjach tak świetnie pojedzie!
Ruszył dziś z drugiej linii, z czwartej pozycji. Jego kolega z teamu daleko w tyle, choć tak mędrkował przed rozpoczęciem sezonu, no i odchudzać się nie musiał..
Wszystko świetnie szło, pozycja czwarta, nagle i trzecia z wielka szansą na jeszcze wyższą!
Trach... już prawie wyminięty Vettel uderza w Kubicę.. no żesz.....
Niemiec przeprosił Kubicę zaraz po kolizji. - To był głupi wypadek wyścigowy. Chciałbym przeprosił mój zespól, a także Roberta, bo wcale nie chciałem zakończyć w ten sposób swojej oraz jego jazdy w Australii - powiedział Vettel. "Jestem idiotą! Moje opony praktycznie nie istniały, a bolid nie miał przyczepności z torem. Powinienem był przepuścić Roberta" - kajał się po wyścigu kierowca Red Bulla.
gazeta.pl, dziennik.pl
Ha, ale to już od dawna wiadomo, że Vettel za mądry nie jest, dobrze że sam to zauważa.. Naprawdę łapy opadają..
Z tego wszystkiego inne wydarzenia sportowe były dla mnie marginalne i tylko sprawdziłem wynik w internecie, bo Pan był ciekaw, mówię tu o laniu w Belfaście:-)
Dzisiaj już za daleko z Panią nie chodziłem, pewnie dlatego, że jest jakaś przeziębiona i to sprawia, że ma mniejszą do mnie cierpliwość. Żeby jej pokazać swoje oddanie kładłem się blisko jej krzesła i raz bardzo mocno zasnąłem w takiej pozycji. Tak naprawde jak chce mi się spać, to każde miejsce jest dla mnie wygodnym.
Znalazłem pewną wiadomość w prasie. O biednej sarence, jakiś szaleniec osiem godzin trzymał ja w samochodzie typu maluch, niby twierdził że sarenka była nieżywa..
W piątek popołudniu do dyżurnego lubartowskich policjantów zatelefonował mężczyzna, który powiedział, że w jednym z samochodów w Łucka jest żywa sarna. Funkcjonariusze na miejscu potwierdzili, że na tylnym siedzeniu fiata 126p leżało leśne zwierzę. Kiedy zauważyli, że sarna resztkami sił próbuje się wydostać z zamkniętego pojazdu, natychmiast zaczęli szukać właściciela. Policjanci ustalili tożsamość właściciela samochodu, którym okazał się 25-letni mieszkaniec Ostrowa Lubelskiego. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że zauważył leżące na drodze zwierzę, które wyglądało na potrącone przez inny samochód. Kiedy stwierdził, że sarna nie żyje, położył ją na tylnym siedzeniu swojego samochodu i pojechał do pracy.
gazeta.pl

Brak mi słów by to skomentować.
Pokoik gościnny już przygotowany i twarde łóżka czekają by z nich skorzystać.
A sen na pewno szybko przyjdzie, bo niedziela dla pielgrzymów rozpoczęła się dość wcześnie, my tu przeżywaliśmy zmianę czasu, a tam już był sygnał pobudki. Parę godzin trwająca msza, a potem przejście właśnie do Gregoriou.
Wszędzie spokój, szum morza pogoda znacznie lepsza niż u nas.
Klasztor można zobaczyć tu:
http://www.sfaturiortodoxe.ro/muntele-athos/GRIGORIU.HTM
http://www.proarad.ro/athos-meteora/grigoriu.html
http://odysseus.culture.gr/h/2/eh251.jsp?obj_id=1554
http://www.mountathos.gr/active.aspx?mode=en{422167f0-7e69-44f8-8614-ea334bb85bb0}View
http://www.macedonian-heritage.gr/Athos/Monastery/Gregoriou.html
Dziś też inne emocje były, pierwszy w tym sezonie wyścig. Nic po treningach nie zapowiadało, że Robert Kubica w kwalifikacjach tak świetnie pojedzie!
Ruszył dziś z drugiej linii, z czwartej pozycji. Jego kolega z teamu daleko w tyle, choć tak mędrkował przed rozpoczęciem sezonu, no i odchudzać się nie musiał..
Wszystko świetnie szło, pozycja czwarta, nagle i trzecia z wielka szansą na jeszcze wyższą!
Trach... już prawie wyminięty Vettel uderza w Kubicę.. no żesz.....
Niemiec przeprosił Kubicę zaraz po kolizji. - To był głupi wypadek wyścigowy. Chciałbym przeprosił mój zespól, a także Roberta, bo wcale nie chciałem zakończyć w ten sposób swojej oraz jego jazdy w Australii - powiedział Vettel. "Jestem idiotą! Moje opony praktycznie nie istniały, a bolid nie miał przyczepności z torem. Powinienem był przepuścić Roberta" - kajał się po wyścigu kierowca Red Bulla.
Stewardzi Formuły 1 ukarali za ten incydent Vettela po wyścigu. W kolejnym GP Niemiec będzie cofnięty o 10 lokat na starcie. Karę nałożono także na jego zespół, który nakazał mu kontynuowanie jazdy uszkodzonym bolidem. Red Bull musi zapłacić 50 tysięcy dolarów.
gazeta.pl, dziennik.pl
Ha, ale to już od dawna wiadomo, że Vettel za mądry nie jest, dobrze że sam to zauważa.. Naprawdę łapy opadają..
Z tego wszystkiego inne wydarzenia sportowe były dla mnie marginalne i tylko sprawdziłem wynik w internecie, bo Pan był ciekaw, mówię tu o laniu w Belfaście:-)
Dzisiaj już za daleko z Panią nie chodziłem, pewnie dlatego, że jest jakaś przeziębiona i to sprawia, że ma mniejszą do mnie cierpliwość. Żeby jej pokazać swoje oddanie kładłem się blisko jej krzesła i raz bardzo mocno zasnąłem w takiej pozycji. Tak naprawde jak chce mi się spać, to każde miejsce jest dla mnie wygodnym.
W piątek popołudniu do dyżurnego lubartowskich policjantów zatelefonował mężczyzna, który powiedział, że w jednym z samochodów w Łucka jest żywa sarna. Funkcjonariusze na miejscu potwierdzili, że na tylnym siedzeniu fiata 126p leżało leśne zwierzę. Kiedy zauważyli, że sarna resztkami sił próbuje się wydostać z zamkniętego pojazdu, natychmiast zaczęli szukać właściciela. Policjanci ustalili tożsamość właściciela samochodu, którym okazał się 25-letni mieszkaniec Ostrowa Lubelskiego. Mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że zauważył leżące na drodze zwierzę, które wyglądało na potrącone przez inny samochód. Kiedy stwierdził, że sarna nie żyje, położył ją na tylnym siedzeniu swojego samochodu i pojechał do pracy.
Funkcjonariusze ustalili, że zwierzę uwięzione było w aucie przez ponad 8 godzin. 20-kilogramowa sarna trafiła do lecznicy, gdzie została opatrzona, a następnie przekazana do pobliskiego schroniska dla zwierząt na obserwację. Teraz 25-letni właściciel samochodu będzie musiał wytłumaczyć, dlaczego o odnalezieniu zwierzęcia nie powiadomił odpowiednich służb. Za posiadanie zwierzyny leśnej bez zezwolenia grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
gazeta.pl

Brak mi słów by to skomentować.
9.11.2008
to i owo
Sygnał, że zbliża się zima, ptaki uciekające w cieplejsze miejsca w zgrabnym kluczu:
Jutro niedziela, mam nadzieję, że gdzieś pojadę, do lasu na przykład pobliskiego.
Dzisiaj Pani nagle wpadła na pomysł, aby odświeżyć moją kanapę. Jestem nieszczęśliwy, bo muszę poczekać aż wyschnie. I tak chodzę z legowiska do kącika koło kanapy w drugim pokoju. Bardzo lubię swoje legowisko, ale im bardziej moja kanapa jest niedostępna tym bardziej wzrasta jej atrakcyjność w moich oczach:-)
Parę dni temu uszkodziłem sobie koniuszek ucha. Pani maca mi to miejsce codziennie, strup cały czas jest. Ja nawet bym się nie zorientował, że coś mi się tam stało gdybym nie usłyszał rozmowy Pani z Panem. Zapewne podczas jakichś zabaw z psami się to wydarzyło, ale nic mnie nie zabolało i obecnie też nie odczuwam dyskomfortu.
Tu jeszcze kanapa była dostępna, ułożyłem się wygodnie z jednym z moich sznurków.

Teraz, w czasie przerwy w wyścigach będą zapewne pojawiać się w prasie różne wiadomości związane z Formułą 1, ale typu plotkarskiego. W oczy wpadła mi taka która może być prawdziwa.
Wspominam o niej, bo dość mnie zaskoczyła. Można było odnieść wrażenie, że Kubica i Raikkonen nie wymieniają ze sobą więcej słów niż wymaga tego grzeczność, a tu okazuje się, że znaleźli wspólny temat i będą ze sobą współpracować.
Tu jeszcze raz ja na kanapie, tylko z większego oddalenia:

Jutro niedziela, mam nadzieję, że gdzieś pojadę, do lasu na przykład pobliskiego.
Dzisiaj Pani nagle wpadła na pomysł, aby odświeżyć moją kanapę. Jestem nieszczęśliwy, bo muszę poczekać aż wyschnie. I tak chodzę z legowiska do kącika koło kanapy w drugim pokoju. Bardzo lubię swoje legowisko, ale im bardziej moja kanapa jest niedostępna tym bardziej wzrasta jej atrakcyjność w moich oczach:-)
Parę dni temu uszkodziłem sobie koniuszek ucha. Pani maca mi to miejsce codziennie, strup cały czas jest. Ja nawet bym się nie zorientował, że coś mi się tam stało gdybym nie usłyszał rozmowy Pani z Panem. Zapewne podczas jakichś zabaw z psami się to wydarzyło, ale nic mnie nie zabolało i obecnie też nie odczuwam dyskomfortu.
Tu jeszcze kanapa była dostępna, ułożyłem się wygodnie z jednym z moich sznurków.

Teraz, w czasie przerwy w wyścigach będą zapewne pojawiać się w prasie różne wiadomości związane z Formułą 1, ale typu plotkarskiego. W oczy wpadła mi taka która może być prawdziwa.
Wspominam o niej, bo dość mnie zaskoczyła. Można było odnieść wrażenie, że Kubica i Raikkonen nie wymieniają ze sobą więcej słów niż wymaga tego grzeczność, a tu okazuje się, że znaleźli wspólny temat i będą ze sobą współpracować.
O 3. miejsce w mistrzostwach świata Formuły 1 walczyli zawzięcie, ale poza torem pomagają sobie w interesach. Robert Kubica stworzył we Włoszech swój zespół gokartowy, a jego konsultantem został były mistrz świata Kimi Raikkonen.Fin jest znakomitym doradcą, bo ma już doświadczenie w tych sprawach. Jest współwłaścicielem teamu startującego w niższych klasach wyścigowych.
– Myślałem, że Kimi jest zupełnie inną osobą – przyznaje Kubica. – To dziwny koleś. Przez trzy lata zamieniliśmy tylko kilka słów. Potem spotkaliśmy się w Singapurze i Japonii, usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać i trwało to strasznie długo. Kimi lubi karting tak samo jak ja – dodaje zawodnik BMW Sauber. – Żartowaliśmy, że w przyszłości będziemy rywalizować w rajdach samochodowych. To byłoby absolutnie fantastyczne. Mam nadzieję, że do tego dojdzie, szczerze. Byłoby fajnie zmierzyć się kiedyś, na przykład na trasie Rajdu Finlandii – snuje plany Kubica.
(onet.pl)– Myślałem, że Kimi jest zupełnie inną osobą – przyznaje Kubica. – To dziwny koleś. Przez trzy lata zamieniliśmy tylko kilka słów. Potem spotkaliśmy się w Singapurze i Japonii, usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać i trwało to strasznie długo. Kimi lubi karting tak samo jak ja – dodaje zawodnik BMW Sauber. – Żartowaliśmy, że w przyszłości będziemy rywalizować w rajdach samochodowych. To byłoby absolutnie fantastyczne. Mam nadzieję, że do tego dojdzie, szczerze. Byłoby fajnie zmierzyć się kiedyś, na przykład na trasie Rajdu Finlandii – snuje plany Kubica.
Tu jeszcze raz ja na kanapie, tylko z większego oddalenia:

4.11.2008
jesienna zaduma
Śpię więcej niż kiedykolwiek. Szkoda, że psy nie są tak zaprogramowane jak misie i nie przesypiają zimy. Nie przeszkadza mi deszcz, błoto, liście, niskie temperatury - to wszystko akceptuję. Najbardziej dokucza mi to, że dzień jest krótki. Rano gdy idę z Panem na spacer jest ciemnawo, często mgła. Jasno jest jedynie gdy z Panią w ciągu dnia wychodzę, ale o tej porze nie ma moich przyjaciół na łące. Dlatego gdy Pan wraca z pracy popędzam go jak potrafię, by szybko ze mną wyszedł:-)
A i tak czasami biegam w ciemnościach. Ma to i plusy - nie widać co robię:-)
Wolf i Rufus mają takie specjalne światełka i nawet jak zmierzch zapadnie, to widać gdzie są, ja tez dostane podobne i już nie będą czarnością w ciemności.

Przez szybciej zapadająca ciemność muszę dłużej oczekiwać na wieczorną porcję swojego jedzenia. Do tej pory dostawałem po powrocie z łąki wliczając czas na odsapnięcie po wygłupach. A teraz trwa to nieskończenie długo. Pani mi to tłumaczyła, że zawsze dostawałem pomiędzy 19-tą a 20-tą, ale dla mnie to mało zrozumiałe. No, czy ktoś znał psa, który znałby się na zegarku?:-)
To nie ma znaczenia, że teraz idę z Panem wcześniej, mój psi zegar twierdzi, że w jakiś czas po powrocie do domu miska jest pełna. A "jakiś czas" nie oznacza tu ponad godzinnego czekania.

W niedzielę miał miejsce ostatni wyścig Formuły. Wszystko już o nim napisano w prasie, spekulowano na temat pracy teamu BMW, snuto rozważania o postępku Glocka (jest u mnie na czarnej liście!), przedstawiano osiągnięcia nowego mistrza (niestety nie został nim lubiany przeze mnie kierowca), litowano się nad zapłakanym Massą.. . Wielka szkoda, że Robert Kubica w kolejnym sezonie musi się dalej męczyć w teamie, który nie potrafi odpowiednio go wspierać.
Nikt o tym nie pamięta, ale kiedyś psy próbowały się przebiec po torze Formuły. Dla jednego z nich skończyło się to tragicznie:-(, Bruno Senna go przejechał. Oczywiście nie naumyślnie. Drugi pies szczęśliwie uciekł z toru, nie wiadomo jak psy wbiegły na tor. Wszystko to miało miejsce w maju, na torze Istanbul Park podczas wyścigu GP2. Biedny pies:-(
Ja wyścigi wolę oglądać w tv, ale z przyjemnością wybrałbym się na mecz tenisowy i popracował tam jako chłopiec od przynoszenia piłek.
A i tak czasami biegam w ciemnościach. Ma to i plusy - nie widać co robię:-)
Wolf i Rufus mają takie specjalne światełka i nawet jak zmierzch zapadnie, to widać gdzie są, ja tez dostane podobne i już nie będą czarnością w ciemności.
Przez szybciej zapadająca ciemność muszę dłużej oczekiwać na wieczorną porcję swojego jedzenia. Do tej pory dostawałem po powrocie z łąki wliczając czas na odsapnięcie po wygłupach. A teraz trwa to nieskończenie długo. Pani mi to tłumaczyła, że zawsze dostawałem pomiędzy 19-tą a 20-tą, ale dla mnie to mało zrozumiałe. No, czy ktoś znał psa, który znałby się na zegarku?:-)
To nie ma znaczenia, że teraz idę z Panem wcześniej, mój psi zegar twierdzi, że w jakiś czas po powrocie do domu miska jest pełna. A "jakiś czas" nie oznacza tu ponad godzinnego czekania.
W niedzielę miał miejsce ostatni wyścig Formuły. Wszystko już o nim napisano w prasie, spekulowano na temat pracy teamu BMW, snuto rozważania o postępku Glocka (jest u mnie na czarnej liście!), przedstawiano osiągnięcia nowego mistrza (niestety nie został nim lubiany przeze mnie kierowca), litowano się nad zapłakanym Massą.. . Wielka szkoda, że Robert Kubica w kolejnym sezonie musi się dalej męczyć w teamie, który nie potrafi odpowiednio go wspierać.
Nikt o tym nie pamięta, ale kiedyś psy próbowały się przebiec po torze Formuły. Dla jednego z nich skończyło się to tragicznie:-(, Bruno Senna go przejechał. Oczywiście nie naumyślnie. Drugi pies szczęśliwie uciekł z toru, nie wiadomo jak psy wbiegły na tor. Wszystko to miało miejsce w maju, na torze Istanbul Park podczas wyścigu GP2. Biedny pies:-(
Ja wyścigi wolę oglądać w tv, ale z przyjemnością wybrałbym się na mecz tenisowy i popracował tam jako chłopiec od przynoszenia piłek.
13.10.2008
słoneczna jesień

W niedziele pobudka nastąpiła o dziwnej porze, na dworze było ciemno! Okazało się, że wyścig się tak wcześnie zaczyna. Emocje były, jednym dopisywało szczęście, inni mieli pecha, a niektórzy po prostu dobrze jechali i ci stanęli na podium:-)
Oczywiście, że większa satysfakcja byłaby gdyby Robert Kubica był pierwszy, a nie drugi. Ale wielu kierowców F1 wręcz marzy o takim drugim miejscu:-)
Jeszcze tylko dwa wyścigi w tym roku zostały, a możliwe jest wszystko. To znaczy jest trzech kandydatów na Mistrza. Ja, Pani Pan wierzymy, że NIE zostanie nim Lewis Hamilton.
Pierwszy raz w tym sezonie Kubica i Alonso razem na podium, widać było że mieli radochę, psikali się tym szampanem jak syfonem.
Robert Kubica pewnie już tak często nie pojawia się w Pietrasanta od kiedy wiadomo, że tam ma dom. Wbrew pozorom to Monte Carlo daje mu większą anonimowość. Pietrasanta wg mnie ciekawsza. Choć ciekawe kiedy kierowcy mają możliwość pomieszkać w swoich domach, jak stale są w drodze na kolejny wyścig, albo na testy?
My teraz mieszkamy bardzo blisko siedziby teamu Toyoty, ale nie wiem czy Jarno Trulli bądź Timo Glock mieszkają w Kolonii. Jeśli tak, to współczuje im:-).
Monte Carlo:
Wczoraj pojechaliśmy do pobliskiego lasu, nie spodziewałem się tego i ucieszyłem się gdy wyskoczyłem z samochodu. We Francji las był całkiem inny, głównie piach i sosny, wrzosy i paprocie. Tu inne drzewa, krzaki i duża ilość błota:-)

Z przyjemnością wskoczyłem w pierwszą napotkaną kałużę, na szczęście zauważyłem ją szybciej niż Pani. Pan najczęściej zauważa gdy już jestem w jakiejś kałuży.
Takie mini-psie adhd:

Tradycyjnie posilam sie trawą, widać też doskonale moje wcięcie w talii:

Jesienne kolory w lesie:

Biegam sobie zadowolony, co jakiś czas jednak sprawdzam czy reszta za mną idzie, czy gdzieś sie nie zagubili. Pan robi zdjęcia, a Pani rozgląda się czy w krzakach nie ma dzików.

Las jest ogromny, z tej perspektywy jestem taką czarna drobinką:

Dzięki słońcu jest przyjemnie, prawie nikogo nie spotykamy, Pani znajduje jakiś patyk i mamy chwilę wspólnej zabawy:

Dziś troszkę napsociłem czym zdezorganizowałem Pani dzień, ale przynajmniej potem nie przeszkadzałem w porządkach:-)
14.09.2008
wielki zderzacz hadronów
Rano znalazłem na stoliku gazetę. Leżała otwarta na jakiejś tam stronie, normalnie zaproszenie do czytania. Wobec tego postanowiłem skorzystać. Delikatnie ściągnąłem ją z stolika i poszedłem na swoją kanapę. Gazeta opisywała różne ciekawe miejsca, które warto zwiedzić.
Szczególną uwagę zwróciłem na opisy okolicy Genewy. To przecież tam gdzieś znajduje się siedziba CERNu w której aktualnie pracuje Wielki Zderzacz Hadronów (Large Hadron Collider)
Jednak w artykule nic nie pisało o LHC, tylko jakieś wskazówki dla turystów znalazłem. Może dlatego, że to taka gazeta o podróżach była:-)
Pan gdy wszedł do pokoju i zobaczył mnie czytającego to wcale się nie ucieszył. A przecież powinien być dumny, że próbuje sie dokształcać.
Jak nieco później chciałem rozwinąć umiejętności ogrodnicze, to Pani krótko i zwięźle mi powiedziała co o tym myśli..
Wróćmy na chwile do LHC:-)
Wielki Zderzacz Hadronów jest największą maszyną świata. Jego zasadnicze elementy są umieszczone w okrągłym tunelu w kształcie torusa o długości około 27 km, położonym na głębokości od 50 do 175 m pod ziemią.(za wikipedia.pl)
Niestety wszystko co napisano o LHC jest dla mnie niezrozumiałe.. jedyne co zrozumiałem to fakt, że coś ma się ze sobą zderzyć i skutki tego mogą być różne. Ale nie czuje potrzeby martwienia sie tym na zapas. Ja zawsze martwię się tylko tym co ma być za chwilę lub dwie chwile. Resztą przejmują się Pani i Pan:-)
polska strona LHC
http://lhc.fuw.edu.pl/lhc.html
oficjalna:
http://lhc.web.cern.ch/lhc/
na pewno ktoś jest w stanie pojąć te wszystkie mądrości, które tam można przeczytać i zobaczyć.
W poprzednim wpisie dorzuciłem zdjęcie zwycięzcy dzisiejszego wyścigu na torze Monza.
Jest to zdjęcie gazety, która wyszła po wczorajszych kwalifikacjach. Już sobie wyobrażam te poniedziałkowe tytuły..
Nawet żal mi się zrobiło Quick-Nicka, bo on to już szans nie ma na bycie idolem niemieckich fanów Formuły. Vettel jest młody i dopiero zaczyna w Formule, wszystko przed nim. Oczywiście to rozważania o tym kto ma szansę na zostanie nowym bohaterem w Niemczech, co nie jest równoznaczne z zostaniem Mistrzem Świata F1. Mistrzem będzie Robert Kubica:-)
Przy pewnej dozie szczęścia mógłby i w tym sezonie - to byłoby zaskoczenie!
Wszystko przemawia za tym, że jednak Kubica ma podpisany ten roczny kontrakt z BMW Sauber, jak bolid będzie dopracowany, a team będzie się właściwie angażował, to w przyszłym roku ma szansę na swój pierwszy mistrzowski tytuł.
Dziś pomimo trzeciego miejsca był zadowolony. W końcu startował z 11 pozycji i warunki nie były najlepsze na wyprzedzanie. Vettel startował z pierwszej pozycji, a "Husky"Kovaleinen z drugiej, więc Kubica musiał się wykazać by znaleźć się na tym trzecim miejscu.
Tytuł wpisu jest taki jaki jest pomimo tego, że poruszam i inne tematy w notatce. Ale nazwa "wielki zderzacz hadronów" brzmi tak tajemniczo, a zarazem strasznie, że aż kusi by tak zatytułować wpis. Pewnie i film pod tym tytułem byłby fascynujący:-)
Przyznam, że jak pierwszy raz usłyszałem tę nazwę, to pomyślałem o takim urządzeniu jakie stworzył Donald Sutherland w teledysku do pewnej piosenki Kate Bush:

Jednak w artykule nic nie pisało o LHC, tylko jakieś wskazówki dla turystów znalazłem. Może dlatego, że to taka gazeta o podróżach była:-)
Pan gdy wszedł do pokoju i zobaczył mnie czytającego to wcale się nie ucieszył. A przecież powinien być dumny, że próbuje sie dokształcać.
Jak nieco później chciałem rozwinąć umiejętności ogrodnicze, to Pani krótko i zwięźle mi powiedziała co o tym myśli..
Wróćmy na chwile do LHC:-)
Wielki Zderzacz Hadronów jest największą maszyną świata. Jego zasadnicze elementy są umieszczone w okrągłym tunelu w kształcie torusa o długości około 27 km, położonym na głębokości od 50 do 175 m pod ziemią.(za wikipedia.pl)
Niestety wszystko co napisano o LHC jest dla mnie niezrozumiałe.. jedyne co zrozumiałem to fakt, że coś ma się ze sobą zderzyć i skutki tego mogą być różne. Ale nie czuje potrzeby martwienia sie tym na zapas. Ja zawsze martwię się tylko tym co ma być za chwilę lub dwie chwile. Resztą przejmują się Pani i Pan:-)
polska strona LHC
http://lhc.fuw.edu.pl/lhc.html
oficjalna:
http://lhc.web.cern.ch/lhc/
na pewno ktoś jest w stanie pojąć te wszystkie mądrości, które tam można przeczytać i zobaczyć.
W poprzednim wpisie dorzuciłem zdjęcie zwycięzcy dzisiejszego wyścigu na torze Monza.
Jest to zdjęcie gazety, która wyszła po wczorajszych kwalifikacjach. Już sobie wyobrażam te poniedziałkowe tytuły..
Nawet żal mi się zrobiło Quick-Nicka, bo on to już szans nie ma na bycie idolem niemieckich fanów Formuły. Vettel jest młody i dopiero zaczyna w Formule, wszystko przed nim. Oczywiście to rozważania o tym kto ma szansę na zostanie nowym bohaterem w Niemczech, co nie jest równoznaczne z zostaniem Mistrzem Świata F1. Mistrzem będzie Robert Kubica:-)
Przy pewnej dozie szczęścia mógłby i w tym sezonie - to byłoby zaskoczenie!
Wszystko przemawia za tym, że jednak Kubica ma podpisany ten roczny kontrakt z BMW Sauber, jak bolid będzie dopracowany, a team będzie się właściwie angażował, to w przyszłym roku ma szansę na swój pierwszy mistrzowski tytuł.
Dziś pomimo trzeciego miejsca był zadowolony. W końcu startował z 11 pozycji i warunki nie były najlepsze na wyprzedzanie. Vettel startował z pierwszej pozycji, a "Husky"Kovaleinen z drugiej, więc Kubica musiał się wykazać by znaleźć się na tym trzecim miejscu.
Tytuł wpisu jest taki jaki jest pomimo tego, że poruszam i inne tematy w notatce. Ale nazwa "wielki zderzacz hadronów" brzmi tak tajemniczo, a zarazem strasznie, że aż kusi by tak zatytułować wpis. Pewnie i film pod tym tytułem byłby fascynujący:-)
Przyznam, że jak pierwszy raz usłyszałem tę nazwę, to pomyślałem o takim urządzeniu jakie stworzył Donald Sutherland w teledysku do pewnej piosenki Kate Bush:
13.09.2008
przed snem
Dzień zapowiadał się spokojnie. Pan z książką siedział na kanapie, to i ja tam wskoczyłem. Na wyraźne zaproszenie. Drzemałem sobie spokojnie.
Wstała i Pani. Zaczęła się rozmowa na mój temat, że mam wziąć jakieś tabletki. Wzmogłem czujność. Po tych ostatnich specyfikach na gardło już jestem ostrożny i nie biorę tak ufnie wszystkiego. Dostałem tabletki na odrobaczenie. Gdy byłem młody i głupi, to zjadałem je dosłownie z ręki. Teraz się zbuntowałem. Pan je podzielił na małe części i próbował tak mi je włożyć do sznupy bym nie dał rady wypluć. Wyplułem. Dodatkowo pokazałem, że to jest niedobre i stanowczo sprzeciwiam się temu by je połykać.
Pan wziął jabłko i w cząstki jabłka powpychał te kawałki tabletek. Sprytnie, bo trudno mi było to wydłubywać i ostatecznie wziąłem tyle ile trzeba tego paskudztwa. Potem Pani dała mi plasterek kiełbasy i zapomniałem o tym, że miałem te tabletki w sznupie.
Na torze Monza potop, lało tam cały czas i kwalifikacje wypadły zaskakująco.
Robert Kubica pierwszy raz w tym sezonie się nie zakwalifikował do pierwszej dziesiątki! A ja liczyłem na start z pierwszej linii!
Najlepiej dziś pojechał Sebastian Vettel. Od razu komentatorzy z Premiere się nakręcili i zaczęli nazywać Sebę "młodym Schumacherem".
Ha, już w poprzednim sezonie raz go tak określili i potem biedny Sebek nie miał zbyt udanych występów.
Ja tam wierzę, że Robert Kubica sobie jutro dobrze poradzi i będzie zadowolony po wyścigu.
Pani wierzy oczywiście w podium, a Pan jestem przekonany, że jest bardziej sceptyczny:-)
Kubica jedzie z 11 pozycji, czyli z 6 linii, pocieszające, że za sobą ma i Raikkonena i Hamiltona. Ten ostatni, to chyba nigdy z takiego odległego miejsca nie startował. Nie licząc tego razu gdy został przesunięty na tył w ramach kary. Będzie się działo!
Dziś wieczorem bawiłem się chyba z wszystkimi psami jakie mieszkają w okolicy. Było tak tłoczno, że ciężko to sobie wyobrazić. Ale wróciłem zadowolony. Dzisiaj jeden z charcików znowu tak się rozpędził, że zatrzymał się na skarpie przy autostradzie, czyli bardzo daleko. Jego pan musiał biec przez takie zaorane pole, charcik i tak nie słyszał nawoływań. Ciekawe dlaczego one tak często pędzą przed siebie na oślep, nie zważając na nic. Chyba nasza łąka jest po prostu za mała dla nich, powinny mieć więcej przestrzeni.
Wstała i Pani. Zaczęła się rozmowa na mój temat, że mam wziąć jakieś tabletki. Wzmogłem czujność. Po tych ostatnich specyfikach na gardło już jestem ostrożny i nie biorę tak ufnie wszystkiego. Dostałem tabletki na odrobaczenie. Gdy byłem młody i głupi, to zjadałem je dosłownie z ręki. Teraz się zbuntowałem. Pan je podzielił na małe części i próbował tak mi je włożyć do sznupy bym nie dał rady wypluć. Wyplułem. Dodatkowo pokazałem, że to jest niedobre i stanowczo sprzeciwiam się temu by je połykać.
Pan wziął jabłko i w cząstki jabłka powpychał te kawałki tabletek. Sprytnie, bo trudno mi było to wydłubywać i ostatecznie wziąłem tyle ile trzeba tego paskudztwa. Potem Pani dała mi plasterek kiełbasy i zapomniałem o tym, że miałem te tabletki w sznupie.
Na torze Monza potop, lało tam cały czas i kwalifikacje wypadły zaskakująco.
Robert Kubica pierwszy raz w tym sezonie się nie zakwalifikował do pierwszej dziesiątki! A ja liczyłem na start z pierwszej linii!
Najlepiej dziś pojechał Sebastian Vettel. Od razu komentatorzy z Premiere się nakręcili i zaczęli nazywać Sebę "młodym Schumacherem".
Ha, już w poprzednim sezonie raz go tak określili i potem biedny Sebek nie miał zbyt udanych występów.

Pani wierzy oczywiście w podium, a Pan jestem przekonany, że jest bardziej sceptyczny:-)
Kubica jedzie z 11 pozycji, czyli z 6 linii, pocieszające, że za sobą ma i Raikkonena i Hamiltona. Ten ostatni, to chyba nigdy z takiego odległego miejsca nie startował. Nie licząc tego razu gdy został przesunięty na tył w ramach kary. Będzie się działo!
Dziś wieczorem bawiłem się chyba z wszystkimi psami jakie mieszkają w okolicy. Było tak tłoczno, że ciężko to sobie wyobrazić. Ale wróciłem zadowolony. Dzisiaj jeden z charcików znowu tak się rozpędził, że zatrzymał się na skarpie przy autostradzie, czyli bardzo daleko. Jego pan musiał biec przez takie zaorane pole, charcik i tak nie słyszał nawoływań. Ciekawe dlaczego one tak często pędzą przed siebie na oślep, nie zważając na nic. Chyba nasza łąka jest po prostu za mała dla nich, powinny mieć więcej przestrzeni.
12.09.2008
lista zakupów
Znalazłem coś fajnego - możliwość stworzenia sobie listy rzeczy, które chciałoby się mieć.
Trochę pobawiłem się tam, ostatecznie zrobiłem liczbę pięciu rzeczy i postanowiłem systematycznie tam dopisywać wszystko co tylko mi się zamarzy. W końcu Pani i Pan tu często bywają, to i tam zajrzą, niech wiedzą co mi to chodzi po głowie:-)
Link dałem po lewej, ale tutaj też wrzucę.
http://enzo.chce.to
Dziś wieczór z Panią trochę był nerwowy. To znaczy ja sobie spokojnie już spałem i śniłem różne psie historyjki, a tu Pani wyszła na balkon i tam się jakoś dziwnie zachowywała. O tej porze nie wychodzi tam, bo jest ciemno i na co tam patrzeć? hehe.. ja miałbym na co, ale Pani przecież nie widzi tak jak ja.
Stałem więc w pokoju przyglądając się Pani, która wychlała się i prowadziła jakieś obserwacje i nasłuch.
Potem obserwowała korytarz przez takie oczko w drzwiach wejściowych. Oczko to nazywa się "kuklok". Następnie z mojego pokoju monitorowała przez okno ulicę. Byłem w gotowości jakby co, nawet jak już się uspokoiła i siedziała, to ja czujnie nasłuchiwałem. Nic się nie działo.
Pani mi wyjaśniła, że słyszała krzyki, ktoś się wydzierał i usłyszała to w łazience zmywając swój mejkap (cokolwiek to znaczy). Krzyk był konkretny, ale nie dało się określić czy pochodzi z góry, z dołu czy zza ściany...
Z balkonu Pani sprawdziła czy się gdzieś tam świeci, było ciemno. Na korytarzu spokój i zero ruchu. Na wszelki wypadek trochę poczuwałem, to nigdy nie zaszkodzi.
Większość dnia przespałem, padało i padało i dlatego taką senność odczuwałem.
Na spacerze natknąłem się na armię ohydnych ślimaków, były dosłownie wszędzie. Na chodnikach czuły się swobodnie. Zawsze tu tak jest po deszczu.
W niedzielę wyścig:-)))
Z ostatnich doniesień wynika, że team Ferrari nie zmienia swego składu na najbliższe dwa lata. Szkoda. Czy z tego ale wynika, że w przyszłym sezonie będzie w BMW dream-team:
(zdjęcie ze strony motorsport.com)
Trochę pobawiłem się tam, ostatecznie zrobiłem liczbę pięciu rzeczy i postanowiłem systematycznie tam dopisywać wszystko co tylko mi się zamarzy. W końcu Pani i Pan tu często bywają, to i tam zajrzą, niech wiedzą co mi to chodzi po głowie:-)
Link dałem po lewej, ale tutaj też wrzucę.
http://enzo.chce.to
Dziś wieczór z Panią trochę był nerwowy. To znaczy ja sobie spokojnie już spałem i śniłem różne psie historyjki, a tu Pani wyszła na balkon i tam się jakoś dziwnie zachowywała. O tej porze nie wychodzi tam, bo jest ciemno i na co tam patrzeć? hehe.. ja miałbym na co, ale Pani przecież nie widzi tak jak ja.
Stałem więc w pokoju przyglądając się Pani, która wychlała się i prowadziła jakieś obserwacje i nasłuch.
Potem obserwowała korytarz przez takie oczko w drzwiach wejściowych. Oczko to nazywa się "kuklok". Następnie z mojego pokoju monitorowała przez okno ulicę. Byłem w gotowości jakby co, nawet jak już się uspokoiła i siedziała, to ja czujnie nasłuchiwałem. Nic się nie działo.
Pani mi wyjaśniła, że słyszała krzyki, ktoś się wydzierał i usłyszała to w łazience zmywając swój mejkap (cokolwiek to znaczy). Krzyk był konkretny, ale nie dało się określić czy pochodzi z góry, z dołu czy zza ściany...
Z balkonu Pani sprawdziła czy się gdzieś tam świeci, było ciemno. Na korytarzu spokój i zero ruchu. Na wszelki wypadek trochę poczuwałem, to nigdy nie zaszkodzi.
Większość dnia przespałem, padało i padało i dlatego taką senność odczuwałem.
Na spacerze natknąłem się na armię ohydnych ślimaków, były dosłownie wszędzie. Na chodnikach czuły się swobodnie. Zawsze tu tak jest po deszczu.
W niedzielę wyścig:-)))
Z ostatnich doniesień wynika, że team Ferrari nie zmienia swego składu na najbliższe dwa lata. Szkoda. Czy z tego ale wynika, że w przyszłym sezonie będzie w BMW dream-team:

8.09.2008
tęczowo
Pogoda bardzo chwiejna była przez weekend. Nic interesującego poza wyjściami na łąkę więc nie miałem.
Najczęściej gdy wychodziłem to była niby ładna pogoda, za parę chwil pojawiały sie chmury i deszcz. Oczywiście deszcz w żadnym stopniu mi nie przeszkadza. Tylko po powrocie do domu muszę cierpliwie przetrzymać wycieranie łap i podbrzusza.
Na łące była doskonale widoczna tęcza. Widać było jej początek i koniec. Ta na zdjęciu to już widok z domu, nie taki doskonały jak z łąki.
Dzisiaj było dużo zamieszania z wyścigiem w Spa. Wszystkie szczegóły podały już portale internetowe, było emocjonująco. I z dziwna sytuacja w pit stopie Roberta Kubicy podczas drugiego tankowania i wymiany opon. Ponoć wąż tankujący nie chciał się przyczepić do bolidu.
Ha ha..
Wiele można sobie tłumaczyć i robić dobra minę do złej gry, ale dzisiejsza opieszałość mechaników zastanawia. Zresztą jest coś na rzeczy, bo i sam Kubica wypowiedział się po wyścigu dość emocjonująco(jak na niego).
Polak był rozgoryczony. I to nie tylko jeśli chodzi o końcówkę wyścigu na Spa-Francorchamps. - Mam tylko nadzieję, że zespół zacznie też pracować trochę na moją korzyść, ponieważ ostatnie trzy-cztery miesiące chyba trochę przespaliśmy - otwarcie skrytykował swoje BMW Sauber Kubica. - Zespół próbował ostatnio pomóc Nickowi - dodał Polak.
(gazeta.pl)
No cóż, może jeszcze nie podpisał kontraktu z BMW na przyszły sezon i przejdzie do zespołu w którym będzie lepsza atmosfera?
Ja chciałbym, aby jeździł w teamie Ferrari:-))
Idealistycznie myślałem, że w takim teamie to zawsze jest przyjacielsko-rodzinna atmosfera, wszystkim zależy na wynikach obu kierowców. A nawet sądziłem, że tacy kierowcy mogą się przyjaźnić.
Rzeczywistość jest jednak inna, BMW jako niemiecki team chciałoby niemieckiego kierowcy odnoszącego sukcesy. A niestety, nie wyszło :-). Pewnie nie spodziewali się, że Polak tak szybko zacznie się liczyć w wyścigu o mistrzowski tytuł..
Codziennie pojawiają się "sprawdzone" informacje kto, gdzie będzie jeździł w 2009 roku.
Dziś pojawiła się taka, że zamiast Kubicy w BMW będzie jeździł Alonso. No nie wiem, trochę to bezsensu. Czas jednak pokaże jak będzie i ile jest prawdy w tych wszystkich prasowych doniesieniach.
Lubie za to czytać o przyjaźni (chyba tak można to nazwać) pomiędzy Robertem Kubicą a Fernando Alonso. Zawsze wtedy myślę o sobie i Wolfie.
Oni mają wspólną pasję(samochody), razem grają w karty i sobie żartują, zawsze o sobie nawzajem w wywiadach dobrze mówią i czuć że się szanują. Na torze podczas wyścigu są rywalami, ale potem kolegami.
Ja z Wolfem też się bardzo dobrze rozumiemy, nasze zabawy zawsze zaliczają się do udanych. W dodatku to nasze podobieństwo fizyczne :-)
Taka prawdziwa, męska przyjaźń.
Chciałem jeszcze pokazać reklamę z czasów gdy Alonso jeździł w McLarenie z Hamiltonem. Chyba sobie myślał, że się polubią, jednak rzeczywistość okazała się całkiem inna.
Ten spot reklamowy jest dość zabawny dlatego zamieszczam, choć bardziej podoba mi się ten z samolotem.
z samolotem:
Muszę poszukać czy Robert Kubica wziął udział w jakichś zabawnych czy też ciekawych spotach reklamowych, pomijając tą którą zamieściłem już jakiś czas temu.
Najczęściej gdy wychodziłem to była niby ładna pogoda, za parę chwil pojawiały sie chmury i deszcz. Oczywiście deszcz w żadnym stopniu mi nie przeszkadza. Tylko po powrocie do domu muszę cierpliwie przetrzymać wycieranie łap i podbrzusza.
Na łące była doskonale widoczna tęcza. Widać było jej początek i koniec. Ta na zdjęciu to już widok z domu, nie taki doskonały jak z łąki.
Ha ha..
Wiele można sobie tłumaczyć i robić dobra minę do złej gry, ale dzisiejsza opieszałość mechaników zastanawia. Zresztą jest coś na rzeczy, bo i sam Kubica wypowiedział się po wyścigu dość emocjonująco(jak na niego).
Polak był rozgoryczony. I to nie tylko jeśli chodzi o końcówkę wyścigu na Spa-Francorchamps. - Mam tylko nadzieję, że zespół zacznie też pracować trochę na moją korzyść, ponieważ ostatnie trzy-cztery miesiące chyba trochę przespaliśmy - otwarcie skrytykował swoje BMW Sauber Kubica. - Zespół próbował ostatnio pomóc Nickowi - dodał Polak.
To ważne słowa kierowcy, który trzy miesiące temu, po zwycięskim GP Kanady, apelował do zespołu o wspomożenie go w walce o tytuł, zaznaczając, że sytuację, w której on jest liderem klasyfikacji generalnej, należy wykorzystać. Ale BMW Sauber zrealizowało swoje cele na obecny sezon i skupiło się na pracy nad przyszłorocznym bolidem.
(gazeta.pl)
No cóż, może jeszcze nie podpisał kontraktu z BMW na przyszły sezon i przejdzie do zespołu w którym będzie lepsza atmosfera?
Ja chciałbym, aby jeździł w teamie Ferrari:-))
Idealistycznie myślałem, że w takim teamie to zawsze jest przyjacielsko-rodzinna atmosfera, wszystkim zależy na wynikach obu kierowców. A nawet sądziłem, że tacy kierowcy mogą się przyjaźnić.
Rzeczywistość jest jednak inna, BMW jako niemiecki team chciałoby niemieckiego kierowcy odnoszącego sukcesy. A niestety, nie wyszło :-). Pewnie nie spodziewali się, że Polak tak szybko zacznie się liczyć w wyścigu o mistrzowski tytuł..
Codziennie pojawiają się "sprawdzone" informacje kto, gdzie będzie jeździł w 2009 roku.
Dziś pojawiła się taka, że zamiast Kubicy w BMW będzie jeździł Alonso. No nie wiem, trochę to bezsensu. Czas jednak pokaże jak będzie i ile jest prawdy w tych wszystkich prasowych doniesieniach.
Lubie za to czytać o przyjaźni (chyba tak można to nazwać) pomiędzy Robertem Kubicą a Fernando Alonso. Zawsze wtedy myślę o sobie i Wolfie.
Oni mają wspólną pasję(samochody), razem grają w karty i sobie żartują, zawsze o sobie nawzajem w wywiadach dobrze mówią i czuć że się szanują. Na torze podczas wyścigu są rywalami, ale potem kolegami.
Ja z Wolfem też się bardzo dobrze rozumiemy, nasze zabawy zawsze zaliczają się do udanych. W dodatku to nasze podobieństwo fizyczne :-)
Taka prawdziwa, męska przyjaźń.
Chciałem jeszcze pokazać reklamę z czasów gdy Alonso jeździł w McLarenie z Hamiltonem. Chyba sobie myślał, że się polubią, jednak rzeczywistość okazała się całkiem inna.
Ten spot reklamowy jest dość zabawny dlatego zamieszczam, choć bardziej podoba mi się ten z samolotem.
z samolotem:
Muszę poszukać czy Robert Kubica wziął udział w jakichś zabawnych czy też ciekawych spotach reklamowych, pomijając tą którą zamieściłem już jakiś czas temu.
5.09.2008
NFL i Formuła 1
Wróciły sportowe emocje, kolejny sezon NFL rozpoczęty.
Tak się składa, że spotkania mają miejsce podczas mojego najgłębszego snu, Pani starała się mi wytłumaczyć, że gdy u nas jest noc, to gdzie indziej jest dzień.
Jakoś dziwne to mi się wydaje, ale wierzę, że mówi mi prawdę, w końcu jest wyedukowana, a ja uczyłem się jedynie posłuszeństwa.
Mam różne skojarzenia z NFL, a konkretniej NFL Europa.
Spotkanie w Kolonii pomiędzy Galaxy a Centurions, Pani z Panem na stadionie, a ja biedny Enzuś w domu. Samotny..
:-)
Miałem wtedy jakieś 5 miesięcy chyba i po prostu spałem sobie, chyba nawet nie zauważyłem tego, że zostałem sam.
Gorzej gdy jeździliśmy na mecze Galaxy do Frankfurtu. Wtedy zostawałem u Jagody i te pierwsze razy zamiast drzemać sobie, to czuwałem w przedpokoju oczekując powrotu Pani i Pana. Później już bardziej wyluzowałem:-)
To właśnie maj 2008 i dywan w przedpokoju u Jagody:-)
Wtedy tez poznałem Kimbę, już go na blogu przedstawiałem i prezentowałem zdjęcia naszych wspólnych zabaw.
Tutaj z Kimbą i jego panem, którego bardzo lubię, na podwórku u Jagody.
http://www.kaleidoscope.pl/index.php?cat=23
czyli wspomnienie z czasów gdy futbol amerykański miał się w Niemczech dobrze.
Dziś w USA mecz pomiędzy NY Giants a Redskins Washington.
Pani ogląda w tv:-)
Coraz bliżej też niedziela i wyścig w Spa, już w sobotę kwalifikacje, w piątek treningi. I dobrze, bo będą skupiać się dziennikarze na tym, a nie plotkach kto gdzie będzie jeździł w przyszłym sezonie. Spekulacje trwają, co sie pojawi niby jakaś sprawdzona wiadomość, to za chwilę jest dementowana. Robert Kubica ponoć ma kontrakt z BMW na kolejny rok, ponoć, bo dziś powiedział, że nie wie gdzie będzie jeździł w nowym sezonie. Zobaczymy, niebawem i tak muszą to oficjalnie ogłosić:-)
W Polsce w tym tygodniu na błyskawicznej wizycie pojawił się Fernando Alonso, dokumentacja z tej wizyty wg mnie jest marna.
http://www.formula1.pl/F1_news-4560-Fernando_Alonso_przylecial_do_Warszawy.html
tu można obejrzeć zdjęcia ze Złotych Tarasów.
Tutaj niby inne , a jednak niewiele sie różnią:
http://menforum.pl/fotogalerie/category/53.html
Za to tutaj dość interesujący opis wizyty:
http://moto.money.pl/go/338__Fernando_Alonso_w_Polsce__3__0__5__1102474583.html
Tak się składa, że spotkania mają miejsce podczas mojego najgłębszego snu, Pani starała się mi wytłumaczyć, że gdy u nas jest noc, to gdzie indziej jest dzień.
Jakoś dziwne to mi się wydaje, ale wierzę, że mówi mi prawdę, w końcu jest wyedukowana, a ja uczyłem się jedynie posłuszeństwa.
Mam różne skojarzenia z NFL, a konkretniej NFL Europa.
Spotkanie w Kolonii pomiędzy Galaxy a Centurions, Pani z Panem na stadionie, a ja biedny Enzuś w domu. Samotny..
:-)
Miałem wtedy jakieś 5 miesięcy chyba i po prostu spałem sobie, chyba nawet nie zauważyłem tego, że zostałem sam.
Gorzej gdy jeździliśmy na mecze Galaxy do Frankfurtu. Wtedy zostawałem u Jagody i te pierwsze razy zamiast drzemać sobie, to czuwałem w przedpokoju oczekując powrotu Pani i Pana. Później już bardziej wyluzowałem:-)
To właśnie maj 2008 i dywan w przedpokoju u Jagody:-)
Tutaj z Kimbą i jego panem, którego bardzo lubię, na podwórku u Jagody.

czyli wspomnienie z czasów gdy futbol amerykański miał się w Niemczech dobrze.
Dziś w USA mecz pomiędzy NY Giants a Redskins Washington.
Pani ogląda w tv:-)
Coraz bliżej też niedziela i wyścig w Spa, już w sobotę kwalifikacje, w piątek treningi. I dobrze, bo będą skupiać się dziennikarze na tym, a nie plotkach kto gdzie będzie jeździł w przyszłym sezonie. Spekulacje trwają, co sie pojawi niby jakaś sprawdzona wiadomość, to za chwilę jest dementowana. Robert Kubica ponoć ma kontrakt z BMW na kolejny rok, ponoć, bo dziś powiedział, że nie wie gdzie będzie jeździł w nowym sezonie. Zobaczymy, niebawem i tak muszą to oficjalnie ogłosić:-)
W Polsce w tym tygodniu na błyskawicznej wizycie pojawił się Fernando Alonso, dokumentacja z tej wizyty wg mnie jest marna.
http://www.formula1.pl/F1_news-4560-Fernando_Alonso_przylecial_do_Warszawy.html
tu można obejrzeć zdjęcia ze Złotych Tarasów.
Tutaj niby inne , a jednak niewiele sie różnią:
http://menforum.pl/fotogalerie/category/53.html
Za to tutaj dość interesujący opis wizyty:
http://moto.money.pl/go/338__Fernando_Alonso_w_Polsce__3__0__5__1102474583.html
2.09.2008
zachowanie

Objawiło się to powrotem psiego adhd, nawet w domu.. Pan powiedział, że wygląda mu to na cofnięcie się w rozwoju, to znaczy moje cofnięcie się.
Nie wiem jak to interpretować:-)
Cały poprzedni tydzień gdy tylko Pan i Pani siedzieli na kanapie stosowałem psie sztuczki mające na celu zwrócenie na mnie uwagi.
Tak samo robiłem podczas rozmów telefonicznych w ostatnich dniach.
Wczoraj Pan mnie w czasie rozmowy z Marcinem musiał usunąć z pokoju, a dziś Danka chyba wyraźnie słyszała moje szczeknięcia choć była 1000 km stąd.
Sam nie wiem dlaczego tak się zachowuje, po spacerach jestem niby to wybawiony i zmęczony, ale też trochę nakręcony i próbuję sprowokować do dalszych wygłupów otoczenie.
Efekt jest taki, że muszę iść do swojego pokoju, kładę się wówczas obrażony na swojej kanapie i zasypiam w momencie głęboko:-)
Słyszałem za to pochwały na mój temat na łące:-)
Na początku wydawało mi się, że to nie mnie obgadują, ale Pan w domu wszystko Pani opowiedział i tak sie upewniłem, że to chodziło o mnie.
Panu ostatnio udowodniłem, że jak zechcę to i w ekstremalnej sytuacji jestem posłuszny. Zauważyłem kota na ulicy pomiędzy samochodami. Akurat trenowałem chodzenie z Panem przy nodze bez smyczy.. Wewnętrzny głos nakazał mi rzucić się w kierunku kota, Pan mnie przywołał, a ja bez wahania przybiegłem do niego i kot przestał mnie interesować.

Trzeba już podgrzewać atmosferę. Plotek o Robercie Kubicy nie będę zamieszczał, bo w ostatnich dniach wszędzie się ich sporo pojawiło. jedyna nie-plotką jest chyba informacja o przedłużeniu kontraktu z BMW Sauber o kolejny rok i znaczna podwyżka wynagrodzenia (co się należało!).
Ta informacja wydaje się prawdziwa, choć oficjalnie tego nie potwierdzono.
Polecam pit stop Roberta Kubicy na wesoło:-)
25.08.2008
plotki o mnie i Robercie Kubicy
Dzisiaj wieczorem tak szalałem z Wolfem, że po powrocie do domu tylko zjadłem posiłek i poszedłem spać.
No, może nie tak od razu, trochę się po balkonie pokręciłem i kuchni ale senność poczułem szybko:-)
Co innego rano, byłem dość aktywny i zaczepiałem Panią co chwilkę. Denerwowała sie nieco i poszła do sypialni prowadzić rozmowę telefoniczną. Wtedy znalazłem jakiś kawałek plastiku i pociąłem go zębiskami na mniejsze kawałki. Pani jak wyszła z sypialni, to od razu zauważyła mnie i efekt mojej zabawy.
Okazało się, że to był kawałek jakiegoś naczynia kuchennego i dostałem od Pani w nagrodę niezadowolone spojrzenie.
:-)
to moje wieczorno-nocne wygibasy
jak słyszę, że aparat fotograficzny zostaje włączony, to odruchowo muszę choć troszkę otworzyć oko

na dobranoc garść plotek, ciekawostek i faktów o Robercie Kubicy:-)
Po każdym wyścigu widzę, że takie właśnie rzeczy są tutaj poszukiwane.
Kubicę w Ferrari chcieliby widzieć włoscy kibice. Polak w Italii jest popularniejszy niż obaj kierowcy „Czerwonej Strzały” - Kimi Rakkonen i Felipe Massa. Robert bardzo dobrze mówi po włosku - mając 13 lat wyjechał na Półwysep Apeniński. Przed każdym wyścigiem Formuły 1 opowiada w studio włoskiej telewizji o torze. Ma w tym kraju wielu fanów - czytamy w "Fakcie". Kubica i Domenicali długo rozmawiali ze sobą w Walencji, gdzie Polak zajął trzecie miejsce. Włoch wie, że BMW ma pierwszeństwo w podpisaniu nowego kontraktu z Robertem. Ale tylko na przyszły sezon. Co nie znaczy, że nie można przebić Niemców większą kwotą. Raikkonen zarabia 30 mln dolarów, Kubica dziesięć razy mniej. Już raz nazwisko Polaka pojawiło się w oficjalnej książeczce biura prasowego Ferrari – przygotowywanej z okazji wyścigu o Grand Prix Francji. Wówczas tłumaczono to pomyłką, ale wszyscy fachowcy twierdzą, że kwestią czasu jest to, kiedy Kubica wsiądzie do „Czerwonej Strzały”. Bo nikt nie ma wątpliwości, że prędzej czy później tak się stanie. (źródło: dziennik.pl)
Kubica i Hamilton mają podobne poczucie humoru i często to pokazują.Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał Brytyjczyka o bóle karku, które zagroziły jego startowi w Walencji, Hamilton odrzekł, że wszystko przez poduszkę na której spał. "Było niewygodnie" - tłumaczył.Kubica od razu to wykorzystał. "Znam kierowcę, który zawsze wozi ze sobą własną poduszkę" - sprytnie zasugerował Brytyjczykowi odpowiednie rozwiązanie. "To ty?" - natychmiast odpowiedział Hamilton. "Nie" - odrzekł na to Kubica. "A myślałem, że zawsze masz ze sobą swojego pluszowego misia" - kierowca McLarena nie zamierzał odpuszczać.
(źródło: wp.pl)
Duński dziennik BT pisze, że "walka o tytuł mistrza świata jest w tym roku zacięta jak nigdy". Gazeta przedstawia w poniedziałek obszerną analizę sytuacji w F-1 i sylwetki "czterech asów F1". Sa to Lewis Hamilton, Felipe Massa, Kimi Raikkonen i Robert Kubica.
Kubica przedstawiony jest jako as kier i zdaniem gazety "ma większy wrodzony talent niż obecny mistrz świata Kimi Raikkonen. Niestety jego bolid wydaje się gorszy niż konkurentów, a wsparcie kolegi z zespołu jest raczej chłodne. W dodatku dla BMW może to być nieoczekiwana sytuacja ponieważ zespół jeszcze nigdy nie walczył o podium w klasyfikacji generalnej". (źródło: Gazeta Wyborcza)
Jak widać wieje chłodem w teami BMW:-)
i od pana Mario i od Nicka H.
Może więc pora na cieplejsze klimaty?
Pamiętacie zegarek Roberta Kubicy? W 2006 roku zegarek dostępny był „na zapisy” i rozszedł się równie szybko, jak Kubica pokonuje okrążenie toru. Utrzymanie współpracy promocyjnej z Robertem Kubicą, oraz sukces ubiegłorocznej emisji, skłonił firmę Certina do wypuszczenia na rynek zegarka DS Podium Robert Kubica 2007 oraz drugiego limitowanego zegarka DS Podium Square, BMW Sauber F1 Team. (źródło: luxlux.pl )
http://www.motofanshop.com/zegarek-certina-robert-kubica.html
pod tym linkiem wspomniany zegarek można bardzo dokładnie obejrzeć.
reklama BMW z Robertem Kubica i Nickiem Heidfeldem
No, może nie tak od razu, trochę się po balkonie pokręciłem i kuchni ale senność poczułem szybko:-)
Co innego rano, byłem dość aktywny i zaczepiałem Panią co chwilkę. Denerwowała sie nieco i poszła do sypialni prowadzić rozmowę telefoniczną. Wtedy znalazłem jakiś kawałek plastiku i pociąłem go zębiskami na mniejsze kawałki. Pani jak wyszła z sypialni, to od razu zauważyła mnie i efekt mojej zabawy.
Okazało się, że to był kawałek jakiegoś naczynia kuchennego i dostałem od Pani w nagrodę niezadowolone spojrzenie.
:-)
to moje wieczorno-nocne wygibasy
na dobranoc garść plotek, ciekawostek i faktów o Robercie Kubicy:-)
Po każdym wyścigu widzę, że takie właśnie rzeczy są tutaj poszukiwane.
Kubicę w Ferrari chcieliby widzieć włoscy kibice. Polak w Italii jest popularniejszy niż obaj kierowcy „Czerwonej Strzały” - Kimi Rakkonen i Felipe Massa. Robert bardzo dobrze mówi po włosku - mając 13 lat wyjechał na Półwysep Apeniński. Przed każdym wyścigiem Formuły 1 opowiada w studio włoskiej telewizji o torze. Ma w tym kraju wielu fanów - czytamy w "Fakcie". Kubica i Domenicali długo rozmawiali ze sobą w Walencji, gdzie Polak zajął trzecie miejsce. Włoch wie, że BMW ma pierwszeństwo w podpisaniu nowego kontraktu z Robertem. Ale tylko na przyszły sezon. Co nie znaczy, że nie można przebić Niemców większą kwotą. Raikkonen zarabia 30 mln dolarów, Kubica dziesięć razy mniej. Już raz nazwisko Polaka pojawiło się w oficjalnej książeczce biura prasowego Ferrari – przygotowywanej z okazji wyścigu o Grand Prix Francji. Wówczas tłumaczono to pomyłką, ale wszyscy fachowcy twierdzą, że kwestią czasu jest to, kiedy Kubica wsiądzie do „Czerwonej Strzały”. Bo nikt nie ma wątpliwości, że prędzej czy później tak się stanie. (źródło: dziennik.pl)
Kubica i Hamilton mają podobne poczucie humoru i często to pokazują.Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał Brytyjczyka o bóle karku, które zagroziły jego startowi w Walencji, Hamilton odrzekł, że wszystko przez poduszkę na której spał. "Było niewygodnie" - tłumaczył.Kubica od razu to wykorzystał. "Znam kierowcę, który zawsze wozi ze sobą własną poduszkę" - sprytnie zasugerował Brytyjczykowi odpowiednie rozwiązanie. "To ty?" - natychmiast odpowiedział Hamilton. "Nie" - odrzekł na to Kubica. "A myślałem, że zawsze masz ze sobą swojego pluszowego misia" - kierowca McLarena nie zamierzał odpuszczać.
(źródło: wp.pl)
BMW Sauber chce przygotować bolid na kolejny sezon i nie zamierza już teraz walczyć o mistrzostwo świata. Kubica nie jest jednak zadowolony z tej decyzji. "Kubica czeka już na sygnał od Hondy i myśli o tym, jakie ma szanse na przejście do Ferrari" - podejrzewa znany komentator Formuły 1.
James Allen, bo o nim mowa, zauważył, że dyrektor BMW Mario Theissen i Kubica pozostają w chłodnych relacjach. (źródło: wp.pl)
Duński dziennik BT pisze, że "walka o tytuł mistrza świata jest w tym roku zacięta jak nigdy". Gazeta przedstawia w poniedziałek obszerną analizę sytuacji w F-1 i sylwetki "czterech asów F1". Sa to Lewis Hamilton, Felipe Massa, Kimi Raikkonen i Robert Kubica.
Kubica przedstawiony jest jako as kier i zdaniem gazety "ma większy wrodzony talent niż obecny mistrz świata Kimi Raikkonen. Niestety jego bolid wydaje się gorszy niż konkurentów, a wsparcie kolegi z zespołu jest raczej chłodne. W dodatku dla BMW może to być nieoczekiwana sytuacja ponieważ zespół jeszcze nigdy nie walczył o podium w klasyfikacji generalnej". (źródło: Gazeta Wyborcza)
Jak widać wieje chłodem w teami BMW:-)
i od pana Mario i od Nicka H.
Może więc pora na cieplejsze klimaty?
Pamiętacie zegarek Roberta Kubicy? W 2006 roku zegarek dostępny był „na zapisy” i rozszedł się równie szybko, jak Kubica pokonuje okrążenie toru. Utrzymanie współpracy promocyjnej z Robertem Kubicą, oraz sukces ubiegłorocznej emisji, skłonił firmę Certina do wypuszczenia na rynek zegarka DS Podium Robert Kubica 2007 oraz drugiego limitowanego zegarka DS Podium Square, BMW Sauber F1 Team. (źródło: luxlux.pl )
http://www.motofanshop.com/zegarek-certina-robert-kubica.html
pod tym linkiem wspomniany zegarek można bardzo dokładnie obejrzeć.
reklama BMW z Robertem Kubica i Nickiem Heidfeldem
po niedzieli
Na naszej ulicy trwa przy jednym z domków budowa, wykopano na trawniku dół, pojawiły sie różne maszyny i dodatkowy hałas. Jak w południe idę na spacer, albo z niego wracam, to zawsze sie przyglądam tym koparkom, dźwigom i bliżej niezidentyfikowanym maszynom. Na swój sposób mnie one fascynują. Tylko w nocy jak wychodzę, to czerwona maszyna o nazwie Manitou mnie troszkę przeraża. Gdy tylko rzucę okiem w jej stronę, to włos mi sie na karku jeży i muszę trochę poszczekać.
Manitou w nocy jest cicha i nieruchoma, ale jakoś mnie niepokoi. Może kiedyś Stephen King bohaterem swojej nowej książki zrobi taki dźwig czy koparkę?:-)
Jak już wspominam o budowie i sprzęcie ciężkim, to proszę, oto miejsce w którym w przyszłym roku zamieszkam. Zdjęcia autorstwa Dirka, wykonane w sierpniu.

Dzisiaj był też kolejny wyścig F1, w Walencji na nowym torze. Tor bardzo interesujący, przebiegał przez miasto, port i most, zresztą na tej stronie można sie próbnie przejechać:
http://www.formulaunovalencia.com/
Robert Kubica w sobotnich kwalifikacjach bardzo dobrze sobie poradził i startował w niedzielę z drugiej linii. Pomimo drobnych problemów dojechał na metę trzeci, za Massą i Hamiltonem.
Polecam opis wyścigu:
http://www.f1wm.pl/php/wiad_gen.php?id=9464
A 3-go września w Polsce z wizyta będzie Fernando Alonso.
Impreza w Warszawie, w Złotych Tarasach od 10 do 14.30
Liczyłem na trochę inny weekend. Siły mi wróciły, energii mam tyle, że mógłbym szaleć na łące pół dnia, z przerwą na posiłek:-)
Niestety przez sobotę i niedzielę to chyba ja byłem w tym domu w najlepszej formie!
Innych terenów niż łąka nie zaliczyłem. Cóż, bywa.
Pan jakiś zmęczony, Pani też jakaś niemrawa. Może też mają tego wirusa co ja?? Choć to był psi wirus i ludzi on nie atakuje:-)
Dlatego dziś po wyścigu widziałem i marnowanie szampana Mumm i konferencje prasową i mędrkowanie pana Keke Rosberga.
Jak kolejny raz zamiast "Kubica" powiedział "Kubika", to poszedłem na balkon się wygrzać.
Wszyscy komentatorzy w niemieckiej tv wyraźnie i bezproblemowo potrafią powiedzieć "Kubica", ale dla Pana Keke jest to wielka trudność.
A wieczorem, po moim powrocie z łąki, w polskiej tv (itvn) rozpoczął się festiwal wspomnień w Sobocie.
To już muszę chyba opisać oddzielnie:-)))
Manitou w nocy jest cicha i nieruchoma, ale jakoś mnie niepokoi. Może kiedyś Stephen King bohaterem swojej nowej książki zrobi taki dźwig czy koparkę?:-)
Jak już wspominam o budowie i sprzęcie ciężkim, to proszę, oto miejsce w którym w przyszłym roku zamieszkam. Zdjęcia autorstwa Dirka, wykonane w sierpniu.
http://www.formulaunovalencia.com/
Robert Kubica w sobotnich kwalifikacjach bardzo dobrze sobie poradził i startował w niedzielę z drugiej linii. Pomimo drobnych problemów dojechał na metę trzeci, za Massą i Hamiltonem.
Polecam opis wyścigu:
http://www.f1wm.pl/php/wiad_gen.php?id=9464
A 3-go września w Polsce z wizyta będzie Fernando Alonso.
Impreza w Warszawie, w Złotych Tarasach od 10 do 14.30
Liczyłem na trochę inny weekend. Siły mi wróciły, energii mam tyle, że mógłbym szaleć na łące pół dnia, z przerwą na posiłek:-)
Niestety przez sobotę i niedzielę to chyba ja byłem w tym domu w najlepszej formie!
Innych terenów niż łąka nie zaliczyłem. Cóż, bywa.
Pan jakiś zmęczony, Pani też jakaś niemrawa. Może też mają tego wirusa co ja?? Choć to był psi wirus i ludzi on nie atakuje:-)
Dlatego dziś po wyścigu widziałem i marnowanie szampana Mumm i konferencje prasową i mędrkowanie pana Keke Rosberga.
Jak kolejny raz zamiast "Kubica" powiedział "Kubika", to poszedłem na balkon się wygrzać.
Wszyscy komentatorzy w niemieckiej tv wyraźnie i bezproblemowo potrafią powiedzieć "Kubica", ale dla Pana Keke jest to wielka trudność.
A wieczorem, po moim powrocie z łąki, w polskiej tv (itvn) rozpoczął się festiwal wspomnień w Sobocie.
To już muszę chyba opisać oddzielnie:-)))
4.08.2008
Po niedzieli
Cały dzień gromadziły się chmury. Co wcale jednak nie przeszkadzało słońcu mocno przypiekać, nawet lekki spacer kończyłem z zwisającym jęzorem.
Po 23.00 wyszedłem z Panią na nocną toaletę i ledwo wróciliśmy to usłyszeliśmy miły szum dochodzący zza okna. Pada! Jak będzie lało całą noc to jest szansa, że będzie czym oddychać jutro. Mam na myśli rześkie powietrze.
Poszedłem dziś z Panem na łąkę nieco wcześniej i spotkałem i Rufusa z Wolfem i Snoopiego i charciki.
Pan uważa, że trochę charcika sprowokowałem do dzikiego biegania - tak się charcik zapamiętał w tych biegach, że odbiegł daleko od łąki. Wołania swojej pani zignorował. Słyszałem dziś jak Pan mnie przed Panią chwalił za posłuszeństwo, że nie odbiegam jak niektóre psy poza łąkę i wracam na przywołanie. Oczywiście że tak robię. Po prostu mi się to opłaca:-)
My, psy, to przekupne bestie jesteśmy.
Wczorajsze kwalifikacje dla Roberta Kubicy skończyły się pomyślnie, starował dziś z drugiej linii.
Niestety pomimo wielu starań ostateczne dziś miejsce ósme, jeden punkt do klasyfikacji indywidualnej.
Może jednak korzystniejsze byłoby przejście do Ferrari..
Choć dziś Ferrari też najlepiej nie wypadło, Felipe Massa świetnie jechał, z wielką klasą, a 3 okrążenia przed końcem wyścigu jego bolid stanął. I nic, cały wyścig prowadził, a ostatecznie nie zdobył żadnego punktu.. To jest zawsze dramat dla sportowca. Ponoć silnik nawalił. Na mój psi rozum to lepiej odpaść w 3 z kolei okrążeniu niż na 3 przed końcem wyścigu..
67 okrążenia na czele i potem oglądać jak świętują inni.
Wieczorem leżałem sobie przy fotelu od czasu do czasu zerkając na film "Into the Wild". Dużo przyrody tam było i głuszy leśnej, nie śledziłem akcji uważnie, bo byłem nieco zmęczony po łąkowych szaleństwach.
Ale w jednym momencie omal się nie zerwałem na wszystkie cztery łapy. Główny bohater zrobił swoją paszczą odgłos wycia wilków. Wyszło mu to bardzo realistycznie! Byłem w takim półśnie i zanim zrozumiałem, że to dźwięk z telewizora dochodzący czujnie rozglądałem się wokoło szukając zwierzyny.
Człowiek jednak wiele potrafi, nawet wydawać zwierzęce odgłosy tak perfekcyjnie, że jest w stanie mnie zmylić:-)
Dziś zamiast mojego zdjęcia piosenka z filmu "Into the Wild" w wykonaniu Eddie`go Vedder`a.
Polski tytuł filmu- "Wszystko za życie", wg Pani nietrafny.
Film smutny, ale wart obejrzenia jeśli ktoś lubi filmy o szukaniu sensu, celu w życiu. Drodze do szczęścia, czymkolwiek ono jest, tu wolność, niezależność, samotność, samodzielność, życie w zgodzie z przyrodą. I czy właśnie o to chodziło.
Arizona, Kalifornia, Alaska pokazane nie jako widokówka dla turysty.
Muzyka współgrająca z obrazem idealnie.
Po 23.00 wyszedłem z Panią na nocną toaletę i ledwo wróciliśmy to usłyszeliśmy miły szum dochodzący zza okna. Pada! Jak będzie lało całą noc to jest szansa, że będzie czym oddychać jutro. Mam na myśli rześkie powietrze.
Poszedłem dziś z Panem na łąkę nieco wcześniej i spotkałem i Rufusa z Wolfem i Snoopiego i charciki.
Pan uważa, że trochę charcika sprowokowałem do dzikiego biegania - tak się charcik zapamiętał w tych biegach, że odbiegł daleko od łąki. Wołania swojej pani zignorował. Słyszałem dziś jak Pan mnie przed Panią chwalił za posłuszeństwo, że nie odbiegam jak niektóre psy poza łąkę i wracam na przywołanie. Oczywiście że tak robię. Po prostu mi się to opłaca:-)
My, psy, to przekupne bestie jesteśmy.
Wczorajsze kwalifikacje dla Roberta Kubicy skończyły się pomyślnie, starował dziś z drugiej linii.
Niestety pomimo wielu starań ostateczne dziś miejsce ósme, jeden punkt do klasyfikacji indywidualnej.
Może jednak korzystniejsze byłoby przejście do Ferrari..
Choć dziś Ferrari też najlepiej nie wypadło, Felipe Massa świetnie jechał, z wielką klasą, a 3 okrążenia przed końcem wyścigu jego bolid stanął. I nic, cały wyścig prowadził, a ostatecznie nie zdobył żadnego punktu.. To jest zawsze dramat dla sportowca. Ponoć silnik nawalił. Na mój psi rozum to lepiej odpaść w 3 z kolei okrążeniu niż na 3 przed końcem wyścigu..
67 okrążenia na czele i potem oglądać jak świętują inni.
Wieczorem leżałem sobie przy fotelu od czasu do czasu zerkając na film "Into the Wild". Dużo przyrody tam było i głuszy leśnej, nie śledziłem akcji uważnie, bo byłem nieco zmęczony po łąkowych szaleństwach.
Ale w jednym momencie omal się nie zerwałem na wszystkie cztery łapy. Główny bohater zrobił swoją paszczą odgłos wycia wilków. Wyszło mu to bardzo realistycznie! Byłem w takim półśnie i zanim zrozumiałem, że to dźwięk z telewizora dochodzący czujnie rozglądałem się wokoło szukając zwierzyny.
Człowiek jednak wiele potrafi, nawet wydawać zwierzęce odgłosy tak perfekcyjnie, że jest w stanie mnie zmylić:-)
Dziś zamiast mojego zdjęcia piosenka z filmu "Into the Wild" w wykonaniu Eddie`go Vedder`a.
Polski tytuł filmu- "Wszystko za życie", wg Pani nietrafny.
Film smutny, ale wart obejrzenia jeśli ktoś lubi filmy o szukaniu sensu, celu w życiu. Drodze do szczęścia, czymkolwiek ono jest, tu wolność, niezależność, samotność, samodzielność, życie w zgodzie z przyrodą. I czy właśnie o to chodziło.
Arizona, Kalifornia, Alaska pokazane nie jako widokówka dla turysty.
Muzyka współgrająca z obrazem idealnie.
20.07.2008
Monschau
Dzisiaj po wyścigu F1 pojechaliśmy na wycieczkę do Monschau:
http://www.monschau.de/
Jak zobaczyłem, że zjeżdżamy do garażu, to czułem, że jakiś wyjazd będzie. Od czasu gdy Kama pojechała do domu, to nigdzie poza łąką naszą nie byłem. Po cichu liczyłem na jakąś leśną wyprawę, ale cóż Monschau nie było takie złe.
Od nas to jakaś godzina drogi, dziś trochę się jazdą denerwowałem, bo wystąpiło wiele serpentyn i wybijało mnie to z drzemki.
Monschau leży w bardzo ładnym miejscu, wokół lasy, szlaki dla piechurów, strumyki.
Tu widać rzekę Rur przepływającą przez miasto, na obu jej brzegach stoją domy, wiele z nich to bardzo stare domy. Można odnieść wrażenie, że te stare belki nie utrzymają ciężaru, takie są wygięte..

Wszystkie ulice w Monschau to bruk, centrum miasteczka jest w zasadzie zamknięte dla samochodów. Czasem jednak jakiś się pojawiał, pomimo to można było spacerować bez obaw, że coś na łapę najedzie.

Tutaj z Panem obok większego mostu i na tle bardzo ładnego budynku. Wyglądam grzecznie, ale podczas spacerowania nie zawsze taki byłem:-)
W tym miasteczku spotkałem bardzo dużo psów, małych, dużych, kudłatych, gładkowłosych.. byłem nimi zainteresowany, ale nie dałem tego po sobie poznać. Za to gdy po drodze wyczułem jakieś psie zapachy, to nic innego nie było ważniejsze, musiałem, po prostu MUSIAŁEM nosem sprawdzić bardzo dokładnie taki pozostawiony ślad!

Na tym zdjęciu widać ile tam drzew i jakiejś innej zieleni. Dodam, że w każdym domu na balkonach, skrzynkach okiennych, ogródkach rosły wspaniałe, kolorowe kwiaty. Sprawiało to, że było miło i wesoło dla oka.

Jeszcze raz z Panem

Kawiarnia której nie odwiedziliśmy:-)
Odwiedziliśmy taką kawiarnio-naleśnikarnię, bo trochę deszcz zaczął padać, a oni dysponowali stolikami z parasolami.
Pani i Pan jedli tam jakieś przyjemnie pachnące naleśniki, a ja zadowoliłem się lokalną, suchą bułką i miską wody przyniesioną przez kelnerkę.

Dom obrośnięty zieleniną, nie przyjrzałem się bliżej co to było, ale mógłbym mieszkać w takim domu. Szczególnie gdyby był tam balkon.

Piesek(sztuczny oczywiście) siedzący przed... jubilerem. Niestety nikt tam ze mną nie wszedł po obrożę wybijaną diamencikami.

Pani twierdzi, że to śmieszne zdjęcie i upiera się, aby je zamieścić. A ja cicho sobie myślę co takiego wesołego jest w zbliżeniu na moje dziury z nosa??

To co psy kochają(przynajmniej niektóre) - fontanna. Zabawna, ale nie wchodziłem pod ten strumień wody:-))

Czy czułem się zmęczony spacerowaniem?
Skądże.

Dom z dzwonkami, nie wiem czy dzwonią, były za wysoko, aby sprawdzić:-)

Pomimo wielu psów kręcących się po miasteczku wszędzie jest czysto. A dla tych, którzy zapomnieli worka pomoc:
Wracaliśmy trochę inną drogą, na szczęście było zdecydowanie mniej serpentyn i mogłem zwinąć się w kłębek i spać. Nagle Pan hamuje i zjeżdżamy w jakąś boczną drogę. Od razu się obudziłem i słyszę, że Pan zauważył zęby smoka i koniecznie musi wyjść je obejrzeć.
Myślę sobie - odważny mój Pan jest, smoków się nie boi.. po chwili doszło do mnie, że chodzi o zęby, a nie całego smoka. Ale jak na ulicy mogłyby się znaleźć smocze zębiska???
A wyjaśnienie zagadki było dla mnie zaskakujące.. to są te "zęby smoka":

dobre co?:-)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C4%99by_smoka
Pan mógł zrobić zdjęcie z daleka, bo był to teren prywatny i wejść nie można było.
więcej u nas w albumie:
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=283
Jeszcze wspomnę o dzisiejszym wyścigu. Dość zaskakujące drugie miejsce młodego Piqueta, miał chłopak niesamowity łut szczęścia. Przez wypadek Timo Glocka i safety car, który się pojawił na torze Robert Kubica utracił swoją wspaniale wywalczoną 4 pozycję:-(
Ostatecznie zakończył na takiej pozycji na jakiej zaczął, czyli siódmej.
jednak zdecydowanie lepiej jest gdy kierowcy podczas obecności safety car nie mogą wjeżdżać do alei serwisowej.
http://www.monschau.de/
Jak zobaczyłem, że zjeżdżamy do garażu, to czułem, że jakiś wyjazd będzie. Od czasu gdy Kama pojechała do domu, to nigdzie poza łąką naszą nie byłem. Po cichu liczyłem na jakąś leśną wyprawę, ale cóż Monschau nie było takie złe.
Od nas to jakaś godzina drogi, dziś trochę się jazdą denerwowałem, bo wystąpiło wiele serpentyn i wybijało mnie to z drzemki.
Monschau leży w bardzo ładnym miejscu, wokół lasy, szlaki dla piechurów, strumyki.
Tu widać rzekę Rur przepływającą przez miasto, na obu jej brzegach stoją domy, wiele z nich to bardzo stare domy. Można odnieść wrażenie, że te stare belki nie utrzymają ciężaru, takie są wygięte..

Wszystkie ulice w Monschau to bruk, centrum miasteczka jest w zasadzie zamknięte dla samochodów. Czasem jednak jakiś się pojawiał, pomimo to można było spacerować bez obaw, że coś na łapę najedzie.
Tutaj z Panem obok większego mostu i na tle bardzo ładnego budynku. Wyglądam grzecznie, ale podczas spacerowania nie zawsze taki byłem:-)
W tym miasteczku spotkałem bardzo dużo psów, małych, dużych, kudłatych, gładkowłosych.. byłem nimi zainteresowany, ale nie dałem tego po sobie poznać. Za to gdy po drodze wyczułem jakieś psie zapachy, to nic innego nie było ważniejsze, musiałem, po prostu MUSIAŁEM nosem sprawdzić bardzo dokładnie taki pozostawiony ślad!
Na tym zdjęciu widać ile tam drzew i jakiejś innej zieleni. Dodam, że w każdym domu na balkonach, skrzynkach okiennych, ogródkach rosły wspaniałe, kolorowe kwiaty. Sprawiało to, że było miło i wesoło dla oka.
Jeszcze raz z Panem
Kawiarnia której nie odwiedziliśmy:-)
Odwiedziliśmy taką kawiarnio-naleśnikarnię, bo trochę deszcz zaczął padać, a oni dysponowali stolikami z parasolami.
Pani i Pan jedli tam jakieś przyjemnie pachnące naleśniki, a ja zadowoliłem się lokalną, suchą bułką i miską wody przyniesioną przez kelnerkę.
Dom obrośnięty zieleniną, nie przyjrzałem się bliżej co to było, ale mógłbym mieszkać w takim domu. Szczególnie gdyby był tam balkon.

Piesek(sztuczny oczywiście) siedzący przed... jubilerem. Niestety nikt tam ze mną nie wszedł po obrożę wybijaną diamencikami.

Pani twierdzi, że to śmieszne zdjęcie i upiera się, aby je zamieścić. A ja cicho sobie myślę co takiego wesołego jest w zbliżeniu na moje dziury z nosa??

To co psy kochają(przynajmniej niektóre) - fontanna. Zabawna, ale nie wchodziłem pod ten strumień wody:-))

Czy czułem się zmęczony spacerowaniem?
Skądże.

Dom z dzwonkami, nie wiem czy dzwonią, były za wysoko, aby sprawdzić:-)

Pomimo wielu psów kręcących się po miasteczku wszędzie jest czysto. A dla tych, którzy zapomnieli worka pomoc:
Wracaliśmy trochę inną drogą, na szczęście było zdecydowanie mniej serpentyn i mogłem zwinąć się w kłębek i spać. Nagle Pan hamuje i zjeżdżamy w jakąś boczną drogę. Od razu się obudziłem i słyszę, że Pan zauważył zęby smoka i koniecznie musi wyjść je obejrzeć.
Myślę sobie - odważny mój Pan jest, smoków się nie boi.. po chwili doszło do mnie, że chodzi o zęby, a nie całego smoka. Ale jak na ulicy mogłyby się znaleźć smocze zębiska???
A wyjaśnienie zagadki było dla mnie zaskakujące.. to są te "zęby smoka":


http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C4%99by_smoka
Pan mógł zrobić zdjęcie z daleka, bo był to teren prywatny i wejść nie można było.
więcej u nas w albumie:
http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=283
Jeszcze wspomnę o dzisiejszym wyścigu. Dość zaskakujące drugie miejsce młodego Piqueta, miał chłopak niesamowity łut szczęścia. Przez wypadek Timo Glocka i safety car, który się pojawił na torze Robert Kubica utracił swoją wspaniale wywalczoną 4 pozycję:-(
Ostatecznie zakończył na takiej pozycji na jakiej zaczął, czyli siódmej.
jednak zdecydowanie lepiej jest gdy kierowcy podczas obecności safety car nie mogą wjeżdżać do alei serwisowej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)