
Po ostatnich deszczach wiele miejsc było takich jak lubię, czyli miękka ziemia i trochę błota.
Bardzo mi się ten spacer podobał, szczególnie, że trasa była w tej dłuższej wersji.
Wtedy wchodzi się w taki spokojniejszy kawałek lasu, gdzie zamiast ludzi można spotkać zwierzęta. I cała grupka saren przemknęła obok nas. Jak się zreflektowałem to pozostał po nich jedynie zapach. Pan jednak mi powiedział, że nie jest to dobry pomysł by za nimi biec. Być może.. No to nie pobiegłem, ale wciągałem ich zapach. W lesie zawsze jest tyle innych zapachów niż u nas w parku.
U nas przede wszystkim królicze i kocie (no i innych psów, wiadomo). Czasem jakiś zapach lisa się pojawi. W lesie wszystko jest inne, zapachy są takie jakby bardziej dzikie?
Pachnie też grzybami, ale te grzyby są inne niż te co widuję w parku. Pani mówi, że te z parku to "psiary". Ciekawe.. czyli niby psie grzyby??Muszę się dowiedzieć co to dokładnie znaczy!


Szkoda, że mój Pan nie jest leśniczym, bo wtedy mógłbym też brać udział w takich pracach leśnych! No i codziennie w lesie:-)

