Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w lesie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies w lesie. Pokaż wszystkie posty

8.09.2011

zbliża sie jesień

W niedzielę pojechałem do lasu, a tam już dość jesiennie. Nawet nie chodzi mi o to, że sporo zrudziałych liści leży na ziemi, bardziej o to, że już w powietrzu czuć jesień.
Po ostatnich deszczach wiele miejsc było takich jak lubię, czyli miękka ziemia i trochę błota.
Bardzo mi się ten spacer podobał, szczególnie, że trasa była w tej dłuższej wersji.
Wtedy wchodzi się w taki spokojniejszy kawałek lasu, gdzie zamiast ludzi można spotkać zwierzęta. I cała grupka saren przemknęła obok nas. Jak się zreflektowałem to pozostał po nich jedynie zapach. Pan jednak mi powiedział, że nie jest to dobry pomysł by za nimi biec. Być może.. No to nie pobiegłem, ale wciągałem ich zapach. W lesie zawsze jest tyle innych zapachów niż u nas w parku.
U nas przede wszystkim królicze i kocie (no i innych psów, wiadomo). Czasem jakiś zapach lisa się pojawi. W lesie wszystko jest inne, zapachy są takie jakby bardziej dzikie?
Pachnie też grzybami, ale te grzyby są inne niż te co widuję w parku. Pani mówi, że te z parku to "psiary". Ciekawe.. czyli niby psie grzyby??Muszę się dowiedzieć co to dokładnie znaczy!
Jeden fragment lasu jest taki inny, drzewa w nim są ogromne, można się poczuć jak krasnoludek! I ja w tym kawałku czuję się jak jamniczek:-))
Za mną widać takie zielone płachty, są one rozłożone pod niektorymi drzewami, oczywiście pobiegłem sprawdzić o co chodzi. Na te płachty spadają żołędzie i potem leśniczy z pracownikami zbierają to, aby móc zimą dokarmiać zwierzęta. Widziałem takie płachty kiedyś we Włoszech i Francji, spadały na nie oliwki.
Szkoda, że mój Pan nie jest leśniczym, bo wtedy mógłbym też brać udział w takich pracach leśnych! No i codziennie w lesie:-)
Jeszcze drzewa zielone, ale jak następnym razem pojawię się w lesie, to już będzie tam kolorowo.

29.05.2011

weekend za nami

Weekend minął tak szybko, a ten który się już zbliża spędzę z tego co podsłuchałem nad jeziorem! Ciekawe.. cieszę się bardzo.
W naszym parku obrodziło kleszczami, prawie zawsze jakiś się do mnie przyplącze. Ostatnio miałem koło ucha i w miejscu z którego wyrasta mi wąsik.
Na szczęście jestem zabezpieczony przed skutkami tych ugryzień, a jeszcze dodatkowo dostanę coś co będzie odstraszało te owady ode mnie.

Teraz wieczorami najczęściej jestem na budowie przy Europa-Allee. Czasem się tam spotykam z Enzulą, a jak on nie przychodzi, to sam sobie biegam.
Zespół mojego idola niestety przegrał mecz i nie dostał się do finału francuskich rozgrywek rugby.
Oglądałem calutki mecz, Sebastien Chabal wszedł dopiero w drugiej połowie, a ja całą pierwszą się denerwowałem dlaczego go nie ma! Udo miał obwiązane bandażem, więc pewnie kontuzje jakąś miał i go oszczędzano. Niestety Racing przegrywał i Seba się pojawił. Napięcie rosło, mecz był zacięty i już czekałem na jakąś super akcję, która przechyli szalę zwycięstwa na naszą stronę. Niestety... przegraliśmy jednym!! punktem (Racing Metro 25 - 26 Montpellier ).
Wielki finał w Paryżu dla innych, zmierzy się Montpellier z Toulouse. Oczywiście będę w tym przypadku kibicował Tuluzie.www.lexpress.fr
Potem smutny jednak byłem, więc sobie rozmyślałem o tym, że nie zawsze można wygrywać. Albo inaczej: że nie zawsze można być pierwszym.
Był też wypad do lasu. Szliśmy takimi ścieżkami, które są mało uczęszczane. Prędzej spotka się tam sarnę niż człowieka. Niestety tym razem sarny żadnej nie widziałem, ale może przynajmniej one widziały mnie?
Pierwszy raz korzystałem z nowego poidełka;-)))
W takim jakby worku jest woda i można przez wężyk pociągnąć sobie wody, bez użycia rąk. A pies korzysta inaczej: ktoś musi nacisnąć końcówkę wężyka, pies rozchylić sznupę i gotowe;-)
Ja sobie z tym poradziłem, choć troszkę woda się rozpryskiwała.
I jeszcze pozowanie na łonie natury:-)
Tydzień temu te kwiaty były malutkie -ledwo było je widać, a teraz proszę jaka zmiana!

1.05.2011

Majówka

Dziś miałem w planach uczestnictwo w pochodzie pierwszomajowym. Ewentualnie pomyślałem, że może wyślę w zastępstwie replikę. Ostatecznie podczas demo sobie spałem na legowisku, a replika drzemała na głośniku. Potem usłyszałem rozmowę Pani z Panem, że nie było interesująco i była to dość słaba demonstracja.
Ja popołudniu pojechałem do lasu i tam zrobiłem demo podczas, której naważniejszą postacią byłem ja, a nie jacyś brodacze na flagach.

Był pewien problem z dojazdem do lasu, bo dziś był wyścig rowerowy, zablokowane było miasto i okolica. Staliśmy więc w korku przed Koenigstein, peleton przemknął, a my dalej staliśmy. W końcu i maruderzy przejechali i dojazd do lasu został odblokowany:-)
Poszalałem trochę. Sam podnosiłem grube konary i z nimi biegałem. To takie ćwiczenia na muskulaturę, niebawem będę się widział z Wolfem i Rufusem i muszą widzieć, że dalej jestem w formie. Ja wiem, że jestem młodszy od nich, ale do dziś robi na mnie wrażenie opowieść o tym jak Wolf sam baniaki z oliwą przenosił. On na pewno od razu zauważy moja muskulature i doceni starania;)
Mógłbym tak codziennie spacerować po lesie i wiem, że nigdy nie nudziłbym sie tam. Dziś szedłem ścieżkami, które pamiętam z zimowego okresu. Wtedy sniegu było po brzuch, łapy sie zapadały, droga wąska. Też było przyjemnie i też spałem potem mocno;-)
W domu drzemka została mi zakłócona jakimiś niespodziewanymi porządkami. Musiałem sie w nie czynnie włączyć, aby na bieżąco kontrolować co się dzieje.
Mam przeczucie, że mój pokój nabierze innego wyglądu. Póki moje legowisko będzie przy oknie to żadne zmiany mnie nie zestresują. A z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że miejsce przy oknie mam pewne;-)

20.02.2011

Am Fuchsstein

Wycieczka była przewidziana na sobotę, ale pewne tanie linie lotnicze po prostu odwołały lot i się to przesunęło na niedzielę. Byłem oczywiście zawiedziony, bo już parę dni wcześniej Pan ciągle mi mówił jaki to wspaniały spacer czeka mnie w sobotę;-).
W sobotę Marcinowi udało się dolecieć i już w niedzielę mogłem mu pokazać jak wspaniale jest w Taunusie:
Pogoda na swój sposób dopisywała: było mgliście i błotniście:-) jak jednak widać Fuchsstein został zdobyty:
Z radości postanowiłem poszaleć i psie adhd pojawiło się praktycznie znikąd. Jak zwykle zresztą, w tym jego urok.
Skakałem jak młody zając, jak było widać na załączonym wcześniej filmiku dorzuciłem do tego kąpiel błotną.
Miałem więc coś w rodzaju fitnessu: bieg, wspinaczka, skoki, plus relaksujące okłady z błota.
Potem chwila odpoczynku pod choinką.
Pora powrotu do domu się zbliżała, podumałem jeszcze chwilę o tym jakie to było udane wyjście, drogę powrotną tradycyjnie przespałem. Dopiero w domu poczułem, że mam zakwasy! Już dawno mi się coś takiego nie zdarzyło.
Tak właśnie było tydzień temu. Podczas tego weekendu aż takich atrakcji nie miałem. Jedynie spacer po mieście, jazda tramwajem, kontrolna uszu u pani Mai...

21.12.2010

śnieżne foto story(wpis nr 666)

Jeszcze zima się nie zaczęła -wg kalendarza. Ale śniegu jest pod dostatkiem, nie narzekam. Jedynie żałuję, że więcej czasu na dworze nie mogę spędzać. Ludzie chyba wolą zimę oglądać zza okna.
Prognozy były na dziś całkiem inne, miała być odwilż, a tu niespodzianka: śniegu przybyło i wygląda, że dziś jeszcze popada.
W sobotę byłem z Panem w lesie. Tam to jest śniegu! W wielu miejscach pokrywa śnieżna nie była naruszona i moglem pierwszy pozostawić tam swój ślad.
Na rozdrożu, sam nie wiem w którą pójść stronę, poczekam co Pan zadecyduje.
Zamiast bezcelowo biegać postanowiłem trochę uporządkować ścieżki leśne.
Te gałęzie czasem tak bezsensu leżą, jak widać zwierzęta leśne nic a nic nie dbają o ład.
Ale ja, Enzo, pokażę im jak się to robi i ile można samemu zrobić.
Dobrze poszło, ale się nieco zasapałem;-)
W środku lasy spotkaliśmy maszyny. Stały cicho, ale wcześniej musiały pracować.
Próbowałem do nich zagadać, ale spotkałem się z ignorancją.
Wytyczam ścieżki w dziewiczym śniegu:
Parę razy dopadło mnie psie adhd (czy też psia głupawka, jak kto woli).
A potem pojawiło się nawet słońce i las zrobił się inny, jakby weselszy?
Niestety i leśna wycieczka kiedyś się kończy i całkiem niespodziewanie doszliśmy na leśny parking, a potem to już drzemka w aucie i powrót do domu.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...