Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden retriver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden retriver. Pokaż wszystkie posty

24.08.2009

psie spotkanie

Tutaj nasze wspaniałe trio:-)
Rufus, Wolf i ja.
Dla ułatwienia dodam, że ja występuje na zdjęciach w czerwonej obroży, a Wolf w niebieskiej.

Kwartet, czyli Rufus, Wolf, ja i Leila

Oto dziesięcioletni Rufus, prawda, że wygląda dobrze i trudno byłoby zgadnąć ile ma lat. Dodam, że Rufus ma sporo energii, fakt, że nie szaleje tyle co ja z Wolfem, ale nie jest tzw. psem leżącym.
I nasze wspólne zdjęcie:
A oto Leila, nieco młodsza ode mnie koleżanka, można nawet powiedzieć, że była moja sąsiadką, bo mieszkaliśmy w sąsiednich domach. Jej panią jest Rebeka, też będzie tu na zdjęciach.
Leila miała swego czasu problemy z wagą.
hmm Pani mówi, że nie powinienem o kobiecie tak pisać;-), ale od razu pragnę dodać, że teraz Leila ma już lepszą figurę i nawet była chętna się bawić, tylko, że ja najbardziej lubię jednak zabawę z Wolfem. Takie męskie zabawy, a Leila jest delikatna.
Tak na przykład chroniła się przed palącym słońcem. Na łące niestety jest dość mało cienia i przy upale łatwo o szybkie zmęczenie.
Bieg do swojej pani:

A to już najlepszy na świecie przyjaciel, Wolf, trochę zmęczony:-)Na drugim planie ja biegnę:Tutaj nasze ściganie się..
i przekomarzania, ale takie niegroźne:
biegnę się napić:

Rebeka miała taką specjalną miskę i każdy z nas napił się, chwilami próbowalismy pić w czwórkę z tej jednej miski!Po tym spacerze razem z Wolfem i Rufusem zostaliśmy w domu sami.
Niby miałem chęć na dalszą zabawę, ale czułem się też zmęczony.. trochę połazilismy po pokoju szukając dobrego miejsca na drzemkę i każdy z nas zasnął nabierając sił na kolejny spacer;-)
Trudno może uwierzyć, ale wieczorem też wygłupialiśmy się na łące, choć trwało to krócej. Jeszcze muszę się przyznać, że siknąłem w ogródku zanim ktokolwiek zauważył, choć wiedziałem, że jest zakaz:-(.
Może szybko w Kolonii będzie deszcz padał i zmyje to co zostawiłem.

W drodze powrotnej spałem, a we śnie przeżywałem jeszcze raz ten udany dla mnie dzień.

15.07.2008

krótko przed snem

Wróciłem z wieczornego wyjścia. Niestety znowu trochę poszczekałem na "coś". Pani nie była zadowolona, czułem, że mój szczek Ją zdenerwował. Co poradzę, że muszę, naprawdę muszę wydać z siebie w danym momencie dźwięk? Pomimo tego, że nic sie nie dzieje złego i nic konkretnego nie widzę? Jest ciemno i to jest wystarczający argument by sobie szczeknąć.

Pusto jakoś bez Kamy. Jej zapach czuję, ale nigdzie Jej nie ma.. szukam i sprawdzam, bez efektów. Mam nadzieję, że brakuje Jej mojej obecności :-)
Tutaj zaskoczyłem Grześka, nie spodziewał się, że tak szybko wejdę Mu na kolana. Jak widać był z tego zadowolony i ucieszony:-)

Jednak relację z wycieczki do Luksemburga pozostawiam na jutro, teraz czas na sen.

14.07.2008

psie rozmyslania nocą

To mój odpoczynek po znieczuleniu, czyli wtorek ubiegłego tygodnia. Jak już wcześniej pisałem cały dzień przeleżałem, głownie na swojej kanapie . Kama była wtedy na wycieczce i wróciła wieczorem. Wieczorem już miałem trochę energii więc byłem w stanie okazać Jej swoje zainteresowanie.
Ciekawe jak Kama sie u mnie czuła. Wydaje mi się, że swobodnie i za bardzo Jej się nie narzucałem:-)
Moja chęć do zabawy jest nieograniczona i w każdej chwili jestem gotowy na psie figle..

Przez pierwsze dni się musieliśmy trochę dotrzeć. Ciężko mi zrozumieć, że nie każdy chce się stale wygłupiać. Czasem słyszę rozmowy na mój temat i wynika z nich, że z wiekiem będę coraz poważniejszy. Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Chociaż przyznaję - lubię sobie pospać i poleżeć znacznie bardziej niż na przykład pół roku temu. Można to chyba uznać za objaw tego "poważnienia"?
Podczas wspólnych wycieczek zachowywałem się jak tylko najlepiej mogłem. Bardzo starałem się być grzecznym psem.
Pomyślałem, że w ten sposób pokażę, że można zabrać mnie wszędzie:-)
Kama jest bardzo spokojna i praktycznie nic Jej nie denerwuje. Ja niestety parę razy nie wytrzymałem i odpyskowałem psom, które mnie zaczepiały.
Pomimo tych incydentów Pan powiedział, że lepiej się zachowuję niż jeszcze parę miesięcy temu. Mam więcej cierpliwości.

Tu trochę mam biedne oko, ale to też zdjęcie z wtorku. Oko zaczerwienione po wyciąganiu kłoska.
Czy to w dużym pokoju, czy w kuchni, przedpokoju, moim pokoju zawsze blisko siebie:-)
Nawet pod kuchennym stołem w dwójkę się mieściliśmy!

13.07.2008

pozycje nocne

pomimo tego, że nocą śpimy w oddzielnych pokojach jakiś czas udaje nam sie spędzić razem


piątek wieczór
ja w kłębku na kanapie, Kama wybrała dywan
Kama bardziej swobodnie
sobota wieczór
Kama ułożyła się pod kanapą
chwilę później już byłem na kanapie

niestety.. Kama zdecydowała się wyjść z mojego pokoju

11.07.2008

dzień w Frankfurcie

Całkiem dla mnie niespodziewanie pojechaliśmy do Frankfurtu.
Jechałem z Kamą w jej samochodzie, całkiem z tyłu. Mieliśmy bardzo dużo tam miejsca i głównie zajmowaliśmy się drzemką.
W Frankfurcie przywitał nas skwar, upał, zaduch. Czyli wszystko na co nie byliśmy przygotowani:)
Pierwszy przystanek, to nasze przyszłe miejsce zamieszkania - roboty trwają, panowie w stroju topless uwijali się sprawnie, czyli szanse na przeprowadzkę zgodnie z planem są duże.
Zaparkowaliśmy w centrum i poszliśmy w kierunku Nizza Park:
http://www.frankfurt.de/sixcms/detail.php?id=2793&_ffmpar[_id_inhalt]=101731
bardzo mile miejsce w którym rośnie wiele ładnych roślin:
tam moi i Kamy ludzie zajęli się kawą, a my cierpliwie czekaliśmy aż wypiją.
Lokalu tego nie polecę, obsługa tam bardzo powolna i jakaś mało zdecydowana. Nuda już mnie dopadła i wyraziłem to głosowo:-)
Wiem ile czasu się robi kawę, bo obserwuję to w domu i tym lokalu trwało to tak długo jakby robiono co najmniej 50 kaw..
Przeszliśmy do frankfurckiego rynku, a stamtąd metrem pojechaliśmy do dzielnicy Sachsenhausen.
Tam w włoskiej restauracji wszyscy jedli smakołyki, a my z Kamą musieliśmy zadowolić się kawałkami bagietki( nie były przesadnie duże).
http://www.borsalino-frankfurt.de/
tu było bardzo miło i sympatycznie. Pan przyniósł miskę dla mnie i dla Kamy i dzbanek wody. Zagadywał do nas i chwalił nasz wygląd.
Tu ja pomiędzy stolikami:
Później przeszliśmy się alejką nad Menem, mnóstwo psów spotkaliśmy. Ale poza wąchaniem i czasem obszczekaniem nic się więcej nie wydarzyło.
Wróciliśmy metrem do centrum i idąc w stronę Alte Oper chłodziliśmy się z Kamą w napotkanych fontannach:


to fontanna sprzed Alte Oper, już bez nas:
ostatnie chwile w Frankfurcie, zaraz będziemy wracać do domu
droga powrotna była bardzo miła i na brak wygody narzekać nie mogłem:-)

8.07.2008

odpoczynek po lekarzu

Właśnie wróciłem od lekarza. Wszystkie łapy jakieś dziwne, plączą mi się i trudno mi utrzymać równowagę. Dlatego postanowiłem spać i leżeć póki siły nie wrócą całkiem.
Najgorsze, że nie wiem czy dziś wieczorem dostanę swoją paszkę. Ostatnią zjadłem wczoraj ok 17-tej. Rano wyczekiwałem na pełną miskę, a tu nic nie zapowiadało by ktoś chciał ją napełnić.
Około 12-tej Pan zabrał mnie do garażu, sądziłem, że jakaś wycieczka. I owszem, tylko, że krótka i do lecznicy..
Tam dostałem zastrzyk po którym wszystko mi sie rozmyło i odpłynęło. Zrobiono mi dwa zdjęcia rtg tylnych łap i wyciągnięto z oka kłos trawy.
Ten kłos zagnieździł się już wtedy gdy nosiłem kołnierz, tyle, że opuchlizna zeszła, oko w miarę dobrze wyglądało i nie było podejrzeń, że coś tam jeszcze się dzieje.
Od dwóch dni miałem ponoć zbyt czerwone to oko i dlatego Pan poprosił doktora, aby jeszcze raz obejrzał oko. Doktor korzystając z tego, że byłem znieczulony poodsuwał moje powieki i znalazł tam wspomnianego kłosa!
Dziś chyba niewiele będę już robił, wierzę, że wieczorem dojdę do na tyle dobrej formy by zjeść posiłek.

Z Kamą już wszystko sobie ułożyłem. Wczoraj już jej tak nie zaczepiałem i nie męczyłem. Dziś to już całkiem spokojnie jest:-)
Oto dowód, zdjęcia z dzisiejszego poranka

5.07.2008

wyczekiwanie



Czuję, że jakieś zmiany sie dziś szykują. Może to właśnie dziś Kama przyjedzie??
Bo jak inaczej wyjaśnić te wszystkie przygotowania, które cały dzień mają miejsce?
Nowa narzutka na moja kanapę, polarek z enzowego kącika też w nowym pokrowcu. Nowy zapach na dywanie.. Pani wykonywała przy nim dziwne roboty, z tego co zrozumiałem chodziło o to, aby wyglądał czysto i świeżo. Mam wątpliwości czy to wyszło tak jak sobie życzyła. Trochę uświniłem te dywany, to nie moja wina, że ten jeden jest taki jasny:-)
W każdym razie jeszcze dziś nie miałem porządnej drzemki, bo muszę kontrolować sytuację. Obserwować co kto robi, szczególnie w kuchni :-)
Zdjęcia z ubiegłego roku, gdy byłem w Polsce i mieszkałem u Kamy w Sławkowie.

Widziałem dziś kwalifikacje do jutrzejszego wyścigu. Jakieś problemy ma Robert Kubica z swoim bolidem. Będzie ruszał z 5 linii, czyli dużo roboty go jutro czeka. Pod warunkiem, że mechanicy wszystko co trzeba poprawia i auto będzie miał sprawne.

29.05.2008

Donots - Stop the Clocks





strona zespołu:
http://www.donots.com/

Lies
Demand another lie
No matter how i try
Wish i could disappear
I know myself
I know myself well enough
Down
The only way is down
My face down on the ground
What am i doing here?
I know myself
I know myself well enough

And if i could stop the clocks
If i could make this moment mine
I´d make the most of a bad time
I wish i could stop the clocks
And wash away those lies
It´s all that i could wish for tonight

Down
The only way is down
My face down on the ground
What am i doing here?
I know myself
I know myself well enough
And now my angels need angels
To help me get out of this hell
I know myself well enough
To know that i don´t know myself

And if i could stop the clocks
If i could make this moment mine
I´d make the most of a bad time
I wish i could stop the clocks
And wash away those lies
It´s all that i could wish for tonight

And if i could stop the clocks
If i could make this moment mine
I´d make the most of a bad time
I wish i could stop the clocks
And wash away those lies
It´s all that i could wish for tonight
[ Stop The Clocks Lyrics on http://www.lyricsmania.com/ ]

21.03.2008

wietrzna niedziela i wspomnienia






Chyba się zakochałem, ale nie wiem w kim:(
Cały dzień słyszę, że wytrzymać się ze mną nie da. Cóż trochę snuję się po mieszkaniu, popłakuję i podszczekuje. Na dworze czuję jakiś bardzo intrygujący zapach i po prostu muszę stale go szukać, nie spotyka się to z takim zrozumieniem jakiego bym oczekiwał.
Sam nie wiem co się ze mną dzieje. Może to te zmiany pogodowe? Silny wiatr dziś cały dzień wieje, pada deszcz i śnieg. Pobiegałem trochę dziś na łące, nawet spotkałem tam jakiegoś psa, ale on nie chciał ze mną się bawić. Oczywiście pobiegłem do tego psa nie słuchając komend Pana, ale później już byłem grzeczniejszy.
Cofie napisał ile waży i też zostałem zważony:-)
Wpierw Pan stanął na wadze i sprawdził ile waży, a potem stanął ze mną na rękach i wyszło jakieś 34kg.
Nie lubię jak Pan i Pani oglądają filmy, siedzą na kanapach i nie zwracają na mnie uwagi, a jak staram sie głośno o sobie przypomnieć, to muszę iść na swoje miejsce..
Dziś oglądali serial o jakiejś wyspie, następnie "Gry wojenne", tego troche pooglądałem, bo jakiś czas migały lampki i różne dziwne dzwięki było słychać.
Trochę dziś powspominam:
pod koniec ubiegłego roku spotkałem się z dużą ilością goldenów. U Kamy, w Sławkowie, było takie spotkanie i przyszło bardzo dużo goldenów i goldenek. Bardzo się cieszyłem, że poznam towarzystwo Kamy. Ale nie było tak jak myślałem. Część psów mnie zignorowała, a ta druga część mnie nie polubiła..Ja oczywiście każdego chciałem zaczepić, poznać jakoś bliżej i nie spotykało się to z aprobatą, widziałem wyszczerzone zębiska, ostrzegawcze sygnały głosowe itd. Nie zniechęcałem się i nie dałem się przestraszyć, ale co z tego..zabaw wspólnych nie było. A nawet imprezę zakończyłem z wyrwaną kępką futra na karku. Prawdę mówiąc nawet tego nie poczułem, jakiś czas miałem takie łyse miejsce:-)
Następnego dnia po tym goldenowym spotkaniu byłem z nimi na spacerze i tam było inaczej, goniliśmy się, jakieś wygłupy. Tylko w mieszkaniu jakoś nie chciały mnie przyjąć do swego kręgu towarzyskiego..

Na zdjęciach - zapoznaję sie z Lucky oraz już znacznie konkretniej zapoznaję się z Filą:-))
tylko tak groźnie to wyglądało.
I dwa zdjęcia z wspomnianego spaceru.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...