Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kimba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kimba. Pokaż wszystkie posty

29.01.2009

wieści

Wczoraj w końcu Pan załatwił psią ustawkę i spotkałem się na łące z Wolfem i Rufusem. Ostatnio się trochę mijaliśmy, bo Pan wracał później z pracy.
Na szczęście wczoraj się udało. Przekazałem też przyjaciołom wiadomość z ostatnich dni: po 15.05 wyprowadzamy się do Frankfurtu. Ja aż tak się tym nie ekscytuję, może dlatego, że tam wcześniej nie mieszkałem?:-)
Na razie zachętą dla mnie ma być nowa kanapa i obietnica, że tam też są szanse na psie przyjaźnie. Staram się w to wierzyć, ale przykro mi, że Wolf i Rufus tu zostaną. Dziś na łące pojawił się też Punkcik, czyli taki miły dalmatyńczyk. Bardzo chciał się z nami bawić, jednak gdy próbował podbiegać do Wolfa to go odganiałem wydając ostrzegawcze dźwięki. Wolf jakoś nie był tym specjalnie zmartwiony.
:-)
Teraz sobie pomyślałem, że we Frankfurcie mam znajomego, czekoladowego labradora Kimbę!
Już tu kiedyś o nim pisałem i zamieszczałem zdjęcia z naszych zabaw. Będę musiał się Kimbie przypomnieć.foto z Kimbą z maja 2007

Miałem w ostatnim czasie sensacje żołądkowe po pewnych psich przysmakach, które dostawałem jako nagrody podczas spacerów. Na szczęście już to za mną, odkryto co drażniło mój żołądek i już po kłopocie.

Widziałem wczoraj na dworze takie wiosenne już porządki, panowie ścinali drzewom gałęzie, ale pogoda niestety nie zrozumiała tej aluzji, nocami nadal jest mróz. Wieczorami jak idę na łąkę, to zawsze ziemia jest już zamarznięta, w południe za to samo błoto..
Tak po cichu to marzę jeszcze o jakimś śniegu, wspaniale byłoby poszaleć w takim białym puchu. Pani absolutnie nie rozumie mojego marzenia:-), Pan chyba też wolałby już wiosenne klimaty.

9.02.2008

Jeszcze raz z Kimba






dzis jakos od rana wszystko mnie nudzilo. Pani jakos byla opieszala i czekalem i czekalem na nasz spacer. Ponoc wyszlismy tak jak zawsze ale dla mnie byla to wiecznosc.
za to dlugo bylismy na lace i moglem sobie pobiegac za piszczaca pileczka. w domu pomimo zmeczenia chcialem jeszcze zabaw, podjalem rozpaczliwe proby zwrocenia na siebie uwagi. tak modulowalem litosciwe poplakiwanie i pomruki, ze kazdy by sie zlamal..ale Pani zajela sie czyms calkiem innym. Zwinalem sie wiec na kanapie i postanowilem uciac sobie drzemke. i spalem naprawde dluuugo. Ale potem znow bylem "nieznosny"(ha, mysla, ze nie slsze jak mnie obgaduja).
Czy pies po drzemce musi zawsze miec dobry humor?
Tez mam prawo byc zmierzly!
Postanowilem pokazac jeszcze troche zabaw z Kimba. A pozniej opisze moje inne psie znajomosci.
I jeszcze zdjecie gdy ide z Pania i Jagoda, ale im widac tylko nogi:-)
Wszystkie zdjecia z wakacyjnych miesiecy gdy bylo bardzo cieplo i czesto biegalem z jezorem na wierzchu. Na jednym ze zdjec tez z Kimba mamy takie wielkie jezory, ale to zmeczeni zabawa jestesmy.

6.02.2008

zabawy z Kimba




Kiedys Pani i Pan mieszkali we Frankfurcie, czasem tam jezdzimy i wtedy mieszkamy u Jagody i Joerga. Jest tam tez dziewczynka Nina, ktora chcialbym powachac i dotknac nozdrzem, ale ona chyba troche sie mnie boi, bo jestem duzy i malo spokojny. W tym samym domu co mieszka Jagoda jest restauracja z dobrym jedzeniem, wiem to, bo zawsze na sieni czuc wspanialy zapach. Niestety nigdy nie moglem pojsc do tej restauracji:-(
http://www.im-herzen-afrikas.de/
to strona o tej restauracji. jej wlasciciel, Asmorom to pan czekoladowego labradora Kimba. z Kimba zawsze bawie sie najlepiej i pozniej dlugo musze odpoczywac, bo taki jestem zmeczony!
pierwszy raz z Kimba spotkalismy sie na trawniku niedaleko domu, od razu urzadzilismy sobie tam zapasy i silowanie sie. klebilismy sie po trawie i bylem bardzo zadowolony. potem pierwszy raz zostalem bez Pani i Pana, nie wiedzialem, ze tak bedzie czasem w przyszlosci. lezalem sobie u Jagody smutno w przedpokoju..i nagle okazalo sie, ze na podworku jest Kimba, dostalem zaproszenie i znow moglem biegac z Kimba:-)
i teraz gdy jestesmy we Frankfurcie to czesto razem sie bawimy, choc bywa, ze Kimba nie ma nastroju i pokazuje mi, ze to on rzadzi na podworku. Bardzo tez lubie jego pana, Asmoroma, ostatnio na niego skoczylem z radosci, a on do mnie mowil i mnie misiowal:-), chyba sie cieszyl, ze mnie zobaczyl.
Mam nadzieje, ze niebawem znow sie spotkamy, na pewno sie zdziwi, ze jestem juz taki duzy!
A na zdjeciach z maja 2007 nasze labradorze zabawy na trawniku.
(zobaczcie jak gryze ucho od Kimby:D)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...