Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koeln. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koeln. Pokaż wszystkie posty

9.08.2011

na krótko w Koeln

Zabawiłem w sobotę na krótko w Kolonii. Zniosłem cierpliwie siedzenie na placu pod katedrą, bo gdzieś tam podświadomie liczyłem na to, że główny powód przyjazdu do tego miasta to Wolf i Rufus.
Ale jakby to powiedział kapitan Kloss podszywający się pod Wujka Dobra Rada: motyla noga*! Spotkania z labradorami NIE było!
Ja wiem, że to była moja psia naiwność, bo niby wiedziałem, że się nie zobaczymy, ale tak sobie po cichutku i nieśmiało myślałem...że może.. chyba jednak innym razem.
Z pozowania niewiele wyszło, bo ludzie mnie rozpraszali. Zamiast Pani zapozowałem takim Japończykom, ten pan miał taki duży aparat, z wielkim obiektywem, to pomyślałem, że może lepiej obrócić się w jego stronę, a nie w kierunku Pani i jej "aparaciku".
Wiele osób do nie zagadywało, ale nie zawsze rozumiałem, bo były to różne języki.
Niektórzy ukradkiem mnie dotykali i głaskali;-), siedziałem wtedy spokojnie, udając że nic się nie dzieje. Inni z kolei pytali Pani czy mogą mnie pogłaskać, wtedy pozwalałem sobie na więcej, na przykład lizałem ręce, a raz nawet twarz. I ten pan wcale nie był zbulwersowany, nawet się cieszył. Dziwne, nie?:-)
Potem trochę spaceru nad Renem, łapa za łapą.
I droga do domu bardzo atrakcyjną trasą, feler tego był taki, że deszcz był bardzo intensywny. Nastąpił moment, że musiałem udać się za potrzebą, Pani ze mną wyszła z samochodu i na leśnym parkingu zauważylismy dziurę w ogrodzeniu. Weszliśmy, to był jakiś dziki sad, drzewa z brzoskwiniami(twarde jeszcze jak kamienie), wielkie jabłka. Atmosfera taka trochę tajemniczo-straszna;-), nawet na chwilę zapomniałem po co tam weszlismy!
Wybiegałem się za to w niedzielę. Ale dziś już o tym pisać nie będę, czuję potrzebe drzemki.

21.03.2008

trochę zimy

Dużo śniegu, choinki i wielka przestrzeń:



To zdjęcia z listopada 2007, z Mirowa. Pojechałem tam z Panem do jego rodziców. Był tam też inny pies z którym się na bardzo dużym podwórku bawiłem w śniegu. Potem poszliśmy drogą wśród choinek i tam biegałem z aportem. To chyba najwięcej śniegu ile widziałem "na żywo". Jeszcze gdy mieszkałem w Aresibo to też było snieżnie, ale tego mocno nie pamiętam:
na tym zdjęciu może jestem, a może i nie:-), ale to moja mama i rodzeństwo.
http://www.aresibo.pl/lablador.php?page=miot_ii_wspolne_ii
pod tym linkiem jestem też na śniegu razem z braćmi i siostrami i Piką.

A tutaj w grudniu 2007, w Kolonii na naszej łące podczas przymrozku, krajobraz zimowy..

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...