
W zasadzie urodziłem się wieczorem 7 grudnia 2006 roku, ale będę świętował od północy, bo czemu nie?;-)
Jako prezent dostanę piłkę do rugby, już ją zauważyłem;-) Szkoda, że to taki mały model, ale może łatwiej będzie się ją łapało w sznupę.
Gdy jeszcze byłem w brzuchu Piki, taka notatka pojawiła się na stronie Aresibo, hodowli w której się urodziłem:
http://www.aresibo.pl/
Hodowla to przede wszystkim ciągłe dążenie do uzyskania doskonałych przedstawicieli danej rasy. Czyli psów o jak najbardziej zbliżonym do "wzorca rasy" wyglądzie, budowie i charakterze. Oczywiście każdy hodowca ma swoje 'trędy' i plany hodowlane, ale cel jest jeden: uzyskać prawidłowo umaszczone, prawidłowo zbudowane i zdrowe potomstwo.
Dobierając ojca do drugiego miotu PIKI kierowalismy wszystkimi tymi względami. Wybór padł na PEPPER'a, gdyż uważamy że posiada on większość tych wszystkich pozytywnych cech i przekaże je dzieciom. Pochodzenie i imponujący rodowód PEPPER'a połączony z linią naszej PIKI rokuje bardzo dobrze - tak przynajmniej oczekujemy.
Małe przyjdą na świat w drugim tygodniu grudnia a do nowych domów bedą mogły wyruszyć wyruszyć w pierwszej połowie lutego. Będą odrobaczone i zaszczepione (Nobivac). Wychowają się w domowych warunkach z dziecmi i starszymi psami. Będą przyzwyczajone do karmy 'gotowanej' jak też do suchej. Każdy będzie już miał swoją książeczkę zdrowia, metrykę i dostanie wyprawkę.
Marzeniem każdego hodowcy jest aby maluch opuszczajacy hodowlę wyrósł na pięknego i zdrowego przedstawiciela rasy i żeby żył jak najdłużej dając tym samym swoim właścicielom same powody do dumy i radości - my także tego chcemy.
I to wszystko prawda!
Ja jestem tego najlepszym przykładem: zdrowy, prawidłowo zbudowany i umaszczony, do tego charakter idealny ( no prawie, ale po co wspominać o nieistotnych drobnostkach?:-)
Wyrosłem jak trzeba i to, że Pani i Pan prawią mi codziennie komplementy, to normalne;-), ale wielu innych ludzi ma często dla mnie dobre słowo, chęć pogłaskania. To zawsze jest dla mnie miłe i mnie cieszy.
A jutro wieczorem będę się cieszył z piłki, tak jakby to była jednak dla mnie niespodzianka;-), no i jako swego rodzaju prezent traktuję sobotnie spotkanie z Wolfem i Rufusem w Kolonii!