Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strasbourg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strasbourg. Pokaż wszystkie posty

28.01.2015

migawki ze Strasbourga


Na weekend pojechałem do Strasbourga. Kolejny raz, bo już tam byłem w 2008 roku.
Tyle, że wtedy było zielono, ciepło i sucho, a tym razem padał deszcz ze śniegiem, a drzewa i krzewy golutkie.
Poszedłem do znajomego mi parku - nadal tam ładnie i sporo bocianów;-). Nie wiem czemu Frank nie chce przezimować w Alzacji. Bociany tu naprawdę mają dobrą opiekę!


Co robiłem? W sumie nic szczególnego, do centrum miasta nie dotarłem, bo jakbym się za bardzo zmęczył, to znów byłby problem z komunikacją miejską(dobrze pamiętam, że poprzednim razem wyproszono mnie z tramwaju).
Spacerowałem więc po parku, który okupują różne ptaki, oczywiście grubą dominującą są bociany.
Najbardziej podobało mi się na porannych spacerach  - pusto, ja sam na tych wypieszczonych trawnikach! Oczywiście nie zostawiałem tam żadnych "pamiątek", wszystko z kulturą było;-)

Niedaleko hotelu jest takie miejsce:
Salon w którym można się zrelaksować i zrobić dobrze swojej urodzie. Niestety nie jest mój, ale pomyślałem, że mógłbym mieć taki salon, oczywiście we Francji. Pudelki miałyby rabat hahaha..
Byłyby usługi fryzjerskie - mycie, przycinanie, czesanie futra. Układanie kity(ogona), modelowanie grzywek. Czyszczenie uszu, polerowanie pazurów i poduszek. I oczywiście masaże! A zatrudniałbym samych specjalistów, tak aby klientela była zawsze usatysfakcjonowana. No, to się rozmarzyłem..

23.06.2010

Cyganeria

Słowo wyjaśnienia skąd taki tytuł;-)
Otóż po francusku bocian to cigogne. Po drodze wiele razy mijaliśmy duże skupiska bocianów, ich kolonie, parki i w którymś momencie pojawiło się słowo "cyganeria" i tak już zostało.

Na bocznych drogach lepiej być przygotowanym na i takie sytuacje:
Bocian nie był wystraszony i niespiesznie przeszedł sobie na drugą stronę drogi.

A to jedna z ulic w Strasburgu - każde drzewo z gniazdem, a w każdym bocian;-)
Na tej ulicy nie ma problemu z wolnym miejscem do parkowania. Nikt nie zaryzykuje, chyba że nie ma wyobraźni. Widzieliśmy samochód załatwiony przez bocianie kupy, trudno to opisać;-)))
Park w którym też jest spora bociania kolonia. Mają gniazda wszędzie i jak 2 lata temu nocowaliśmy obok tego parku, to rankiem na spacerze spotkałem tyle bocianów na ścieżkach, że sam nie wiedziałem jak reagować.

W parku ludzi prawie wcale, to pewnie była wina zachmurzenia. Dzięki temu na zdjęciu nie ma ludzi.

Na tym ładnym budynku bociany też mają swoje domy, dla nich nie jest to teren zakazany...

..dla mnie za to jest:

Nikt mi jednak nie zabronił siedzieć na trawniku:-)A to jeszcze raz Turckheim, też bociany wszędzie miały tam swoje gniazda.

17.06.2008

Strasbourg raz jeszcze


relacja foto (dziś nie ma problemu jak widać z zamieszczaniem zdjęć)
strona o mieście:
http://www.ot-strasbourg.com/?lang=en

hotelowy pokój, Pan buty tak porzucił, to ja je chciałem ułożyć w innym miejscu, ale zostałem źle zrozumiany i but mi odebrano..
pozowanie na hotelowej wykladzinie
to właśnie park, który znajduje się obok hotelu, ma nawet stronę w sieci:
http://www.jardinorangerie.fr/index.php
mieszkańcy parku:
bociany nic sobie nie robiły z tego, że my tam się kręciliśmy, chciałem podejść bliżej, ale Pan mi nie pozwolił. Z drugiej strony teraz sobie myślę, że taki bociek mógłby mnie tym dziobem mocno uderzyć, nigdy nie wiadomo co w takiej ptasiej głowie sie dzieje:-)))


zdjęcie pozowane, w tle budynek UE. jeszcze dwie minuty wcześniej za mną był tłum turystów fotografujących sie na schodach.
tak sobie zawyłem, żaden polityczny protest:-)to już te nowoczesne unijne budynki, położone nad interesująca rzeką(do której nie mogłem niestety wskoczyć)
a tu tzw. La Petit France
inne ujęcia http://www.kaleidoscope.pl/thumbnails.php?album=132&page=2
nie wiem jak TO wytłumaczyć????
to oznaczenie na sklepie z czekoladkami..
i ładny, cichy tramwaj, którym nielegalnie przejechałem trzy przystanki:-)
Pani sprawdziła na oficjalnej stronie miasta Strasbourg czy w dziale o komunikacji miejskiej pisze coś o psich przejazdach - nic nie pisze..
miejsce wiadomo na co:)
dość często napotykaliśmy takie zagrody, ale tłumu w nich nie było

a to już inna bajka, inne miejsce..
Frankfurt i dziura czekająca na beton:-)

meczowo:w nocy coś mi sie przyplątało do oka, swędzi i łzawię, całe mam czerwone i spuchnięte..Pani mi przemywa, a popołudniu lekarz.
czekam już na tę wizytę, bo bardzo bardzo mnie drażni coś w tym oku:-(

weekend w Strasbourgu

Chciałem zrobić foto-niespodziankę ale na blogu wystąpiły problemy- chwilowo nie da się zamieścić zdjęcia. Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa..

Przez weekend mnie nie było w domu. Oczywiście już wcześniej usłyszałem, że coś się szykuje, ale nie zauważyłem żadnych szczególnych przygotowań, więc sobie pomyślałem, że nic z tego nie będzie.
W piątek popołudniu jednak Pani nagle zaczęła pakować mój podróżny plecak!
Pan przyszedł z pracy, zabrał bagaże i już schodziliśmy do samochodu:-). To prawda, że jak widzę walizki to się robię nerwowy, więc ostatnio pakowanie odbywa się tak, że niczego nie jestem świadomy aż do chwili wyjazdu.
Jechaliśmy i jechaliśmy, tu prace drogowe, tu korek, tu zaś objazd - czyli zakręty, które mnie wybijają z spokojnego snu.
Zaczął się mecz Italia - Rumunia, którego mogliśmy tylko słuchać (remis 1-1).
W brzuchu już mi burczało, czułem, że pora kolacji, a tu my ciągle w drodze..
W końcu zjeżdżamy do jakiegoś miasta. Na ulicach dość pusto, na chodnikach pusto.. W tv właśnie zaczyna się mecz Francja - Holandia:-)
A my jesteśmy w Strasbourgu.
Znajdujemy nasz hotel - zauważam, że obok jest park i ogólnie dużo wokół zieleni.
http://www.lejsbach.com/index.html
Podaję ten link bo jest to bardzo przyjazne dla nas, psów miejsce.
Jesteśmy tam mile widziani bez dodatkowych opłat.
Nie wiedziałem czy wpierw chcę obwąchać nowe miejsce czy też zjeść wieczorny posiłek:-)
Szybko zjadłem i zająłem się oglądaniem pokoju, łazienki i balkonu. W tym czasie P&P sprawdzili w tv jak mecz..Francja niestety nie umiała poradzić sobie z Holandią.
Ostatecznie Holandia wygrała wysoko(4-1).

W nocy często się budziłem i chodziłem sprawdzać czy na pewno Pani i Pan śpią - wpierw podchodziłem do Pana i wpatrywałem się w niego, dotykałem go nosem, nie reagował, szedłem więc od strony Pani i robiłem to samo:-)

Rankiem poszedłem z Panem do tego pobliskiego parku, dostałem tam psiego adhd. Bardzo mi sie park podobał, z tej radości szalałem więc jak szczeniak.
Po śniadaniu przeszliśmy wszyscy przez park, tam spotkałem ptaki o długich nogach- bociany. Całe tłumy ich tam były, chodziły sobie ścieżkami nie zwracając zbytniej uwagi na nas, miały porobione gniazda i w nich też siedziały gromadnie.

Doszliśmy w końcu do takiego ogromnego budynku przed którym łopotało mnóstwo flag i kręciło się przed nim bardzo dużo ludzi w zorganizowanych grupach. Wszyscy robili sobie zdjęcia.Po jakimś czasie grupy poszły dalej, Pan poprosił mnie wtedy abym usiadł na trawniku i też zrobił mi zdjęcia. Okazało się, że za tło mam ten wielki budynek:-)
Sami zresztą zobaczycie jak już da się wrzucić tu zdjęcia.
Poszliśmy dalej, znów były takie duże budynki tyle, że wyglądały nowocześniej - dużo szkła.

Ciągle mijały nas rowery, bo wiecie, tam ścieżki rowerowe są szersze od chodnika:-)

W centrum miasta jest ładnie ale ludzi mnóstwo..wielu z nich do mnie cmokało, uśmiechało się, zagadywało w różnych językach lub tylko się gapiło przyjaźnie. Sprawiało to, że czułem się najpiękniejszy na świecie:-)

Siedzieliśmy w centrum miasta w restauracji, przyszedł kelner i przyniósł dla mnie miskę wody, wypiłem choć aż tak mnie nie suszyło, ale chciałem zrobić mu przyjemność, że nie przyniósł na darmo:-).

Na placu paru chłopców kopało do siebie piłkę, piłka odskoczyła i mogłem ją też odbić. Tak sobie myślę, że mógłbym być całkiem dobrym bramkarzem..Odważnie wychodzący do piłki jak Artur Boruc:-)

Po Strasbourgu jeżdżą tramwaje i Pan wymyślił, że wrócimy do hotelu właśnie tramwajem. To nic, że dwa razy trzeba było się przesiadać. Czekamy na drugi tramwaj, zaczepia nas jakaś pani z służby porządkowej. I co ona mówi??że JA nie mogę jechać tramwajem??
Pan mówi, że ma dla mnie bilet, że mam paszport(w nim są moje szczepienia) i, że jestem spokojny:-)
W Strasbourgu psy nie mogą jeździć autobusem i tramwajem ze względu na bezpieczeństwo ludzi. Hm.
Służba porządkowa mówi, że możemy jechać, ale jak nas policja złapie to zapłacimy karę.
Ryzykujemy i jedziemy. W tramwaju leżę sobie grzecznie w kąciku i udaję że mnie nie ma.
Po 2 przystankach musimy przesiąść się, już prawie jesteśmy w tym trzecim tramwaju gdy zaś pojawia się służba porządkowa.. wyrastają znikąd.
Gada to samo co tamci. Ale nie mówi czy wszystkie psy nie mogą czy tylko takie mniej więcej mojego wzrostu i skąd taki zakaz sie wziął. Musimy wracać do hotelu na łapach(nogach).
Pani buty zrobiły jej kawał i poraniły stopy i to tak, że musiałem z Panem po nią przyjechać autem na skwerek, choć hotel był już bardzo blisko:-)
Dobrze, że moje poduszki są wytrzymałe.

Mecze:
Szwecja - Hiszpania(1-2) , oglądamy końcówkę, Grecja - Rosja(0-1) wcale nie jest taki nudny jak mogłoby sie wydawać. Rosjanie postanowili pokazać, że potrafią biegać, podawać i kopać. To niemiecki trener Greków mówił niemiło o umiejętnościach polskich piłkarzy, ciekawe co powie o swoich podopiecznych? Grecja słusznie odpada, nie da się oglądać futbolu w ich wykonaniu.

W niedzielę obudziłem Panią liżąc jej stopy, hehe rozbudziła się od razu.
Po śniadaniu się spakowaliśmy i musieliśmy już opuścić nasz miły hotel i okolicę. W samochodzie od razu zapadłem w drzemkę, sobotni spacer po mieście sprawił, że nadal miałem chęć na odpoczynek.
Wracaliśmy przez Frankfurt i tam pojechaliśmy zobaczyć jak wygląda miejsce w którym buduje się dom z naszym przyszłym mieszkaniem.
Coś już robią. Teren szybko pozaznaczałem, ponoć ta budowa to potrwa jeszcze dłuższy czas, ale swój ślad mogę już zostawić:-)

Po powrocie do domu i rozpakowaniu się ułożyłem sie na kanapie razem z Panem. Pan zasnął i ja też. Gdy zasypialiśmy to Czechy prowadziły z Turcja 1-0, gdy obudziliśmy się był remis 2-2, a za chwilę już 3-2 dla Turcji!!
Końcówka była nerwowa, turecki bramkarz dostał czerwona kartkę, a ulubiony czeski piłkarz Pani, Milan Baros, żółtą. Co ciekawe, siedział on cały mecz na ławce rezerwowych. Coś nerwowy ten sędzia:-)))
A Portugalia odpuściła sobie mecz z Szwajcarią. Dwie bramki dla Szwajcarii zdobył Hakan Yakin. Żal, że to jego ostatni mecz na tych Mistrzostwach Europy.
Do tej pory najlepszym meczem wg mnie był mecz Czechy - Turcja i Polska - Niemcy, najlepiej na nich mi sie spało:-)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...