Wczoraj wieczorem nagle pojawiła się na niebie czarna chmura.
Zrobiła się burzowo, choć słońce dalej przygrzewało.
W oddali słychać jednak było pomruki świadczące o tym, że burza nadchodzi.

Gdy już się wydawało się, że wszystko to(burza i deszcz)przejdzie bokiem, zerwał się wiatr i zaczęły pojawiać się błyskawice.
Jak nagle lunęło deszczem! Wszystkie balkonowe rośliny zadrżały z radości(i wiatru).

Deszcz był intensywny i krótki, burza również, my siedzieliśmy na balkonie. Ja niby mam do błyskawic pewien dystans, ale skoro Pani i Pan byli na balkonie to i ja tam leżałem.

Na innych balkonach też stali ludzie i robili zdjęcia. Tu widok z balkonu w inną stronę niż na naszą ulicę.

Oto i ja na balkonie w czasie ulewy, burzy i błyskawic.

Prowadziłem oczywiście obserwacje;-)

A dziś niestety ok. 30 stopni ponownie, nawet na balkonie leżeć w ciągu dnia nie miałem ochoty.