Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alzacki Szlak WIna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alzacki Szlak WIna. Pokaż wszystkie posty

25.06.2014

Alzacja jest ładna

Alzacja jest pełna kolorów, wesoła i kwiecista. Gdzie nie spojrzeć tam pnie się jakaś zieleń, rosną kwiaty. I nie jest to pojedynczy kwiat, to od razu cała wiecheć dorodnych kwiatów;-)
W słoneczne dni wszystko się tak idealnie komponuje z domami, które w tej części Francji są w różnych kolorach.
Colmar

Colmar

Colmar
Dominują oczywiście takie widoki: winnice, o tej porze roku soczyście zielone.
Miasteczko w którym mieszkałem też bardzo ładne, jak z obrazka, tak można powiedzieć!
Kaysersberg
Kaysersberg
Kaysersberg
Kaysersberg
Kaysersberg
Kaysersberg
Jak widać gdzie tylko można tam stoją donice, skrzynki, zwisają jakieś pnącza. Jak nie dom, to przynajmniej okiennice mają żywy kolor.
Ribeauville



Akurat pełnia sezonu truskawkowo-czereśniowego.


Takie gigantyczne krzaki róż wcale nie potrzebują dużej grządki, trudno aż uwierzyć, że zadowalają się takim skrawkiem ziemi.
Hunawihr

Hunawihr


23.06.2014

bociani zakątek

Prawdziwy raj dla bocianów to Alzacja. Nie da się tutaj nie spotkać bociana, ba całych stad bocianich.
Skąd to wynika? Czemu akurat tutaj lubią mieszkać? Nie wiem:-)
Po prostu bociany lubią ten kawałek Francji i czuja się tutaj bardzo dobrze.
Na stronie Ptasia Wyspa jest ładny opis o alzackich bocianach, polecam!

Prawie każdy wyższy budynek uwieńczony jest bocianim gniazdem, czy to w mieście, czy na wsi. Oczywiście wszystkie miejscówki były pozajmowane;-)
Jednym z interesujących miejsc dla miłośników ptaków może być Centre de reintroduction znajdujące się w miasteczku Hunawihr. Jak widać bociany mają tu pełną swobodę i coś na kształt osiedla;-). Każde drzewo to bociani dom!
Gniazda są ogromne, a w każdym wylegiwały się młode bociany oczekujące na żywność.
Mieszkańcy parku nie są strachliwi, śmiało podchodzą do ludzi i krążą po alejkach i między ławkami.

O wyznaczonej porze można podpatrzyć karmienie piskląt. Pracownicy parku się tym zajmują. Co może dziwić: młody bociek nie ma czerwonego dzioba, ani też czerwonych nóg.
Za to od małego jest ciekawy otoczenia i śmiało się rozgląda. Klekotanie też mu już doskonale wychodzi!


A tu jeszcze dumny przedstawiciel dorosłych mieszkańców przyjaznego ptakom zakątka.


19.06.2014

alzackie winnice

  
Cały tydzień spędziłem w pięknej Alzacji. Dwie rzeczy mnie zaskoczyły, niemile niestety. Było zdecydowanie za gorąco dla mnie. Słońce prażyło jak szalone i nawet wieczorem nie odczuwałem chłodu. Najprzyjemniejsze były poranne spacery - chyba wstawałem drugi po piekarzu;-).
No i co najgorsze: nigdzie na krzakach nie znalazłem winogron! Nawet malutkiej kiści! Głupio przyznać, ale przeżyłem w pierwszej chwili ogromne rozczarowanie. Zdaję sobie sprawę, że winogrona muszą mieć czas by się pojawić, ale widząc zielone, obrośnięte liśćmi krzaki mój mózg dodał do tego od razu widok dorodnych kiści. A tu nic, kompletnie nic.
widok na winnice

stoję zaskoczony brakiem owoców

zaskoczony i podenerwowany niecie

oto małe, lupa potrzebna by zobaczyć, winogrona
Każdego poranka jednak wychodziłem na spacer z nadzieją. Ot, taka moja enzowa naiwność, nic na to nie poradzę. W paru sprawach zawsze mam nadzieję na poprawę, choć istnieją logiczne przesłanki, że jest coś niemożliwe. W ciągu nocy nie ma możliwości, aby krzak obrodził w dorodne winogronowe kulki, ale ja potrafiłem tak sobie to wszystko wyjaśnić i wyobrazić, że codziennie tych kulek na krzakach jednak szukałem.
na wszelki wypadek sprawdzę czy czegoś nie ma

f*, nadal pusto!!
Wyobrażałem też sobie, że sam mam taką winnicę i doglądam swoich zbiorów. Codziennie bieg pomiędzy rzędami krzaków, w trawie. Zagadywanie do roślin, widziałem to w jednym filmie - żeby dobrze winorośle się rozwijały trzeba do nich gadać. Odwaliłem więc przez ten tydzień kawał dobrej roboty w imieniu  prawowitego właściciela winnicy obok naszego miasteczka;-)). Ale sprawiło mi to dużą przyjemność!
Poczułem, że łatwo bym się przyzwyczaił do takiego życia: wczesna pobudka, doglądanie winnicy, dumne przechadzanie się pomiędzy rzędami, a potem śniadanie zjedzone jak zwykle z apetytem i zasłużona drzemka aż do południa.
Parę widoków okolicy.





19.12.2011

błotna afera

Wracalismy do domu przez Alzację. O tej porze roku gdy nie ma śniegu jest wszędzie dość smutno. Słońce też nie rozpieszcza i najczęściej się chowa w chmurach. W niedzielę słońce czasem przebijało się przez chmury, czasem nawet sypnął śnieg, ale było na tyle ciepło, że topił się ekspresowo. Wszędzie dostępne było za to błoto;-)
Czy jakiemus labradorowi trochę błota może przeszkadzać? Oczywiście, że nie, bo niby w czym? Rzekłbym, że błoto to dodatkowa atrakcja podczas każdego spaceru!

Szybkie rozeznanie okolicy i możliwości:

Piękna okolica, pomimo tego, że krzaki puste. Bieganie po trawie, po zabłoconej ścieżce, wskoki do kałuż, prześlizgiwanie się pomiędzy krzakami - to jest to Enzo lubi!
Psie adhd robiło się po prostu samo, naprawdę tego nie kontrolowałem. Jak czułem że błoto oblepia moje stopy, łapy, brzuch, to czułem po prostu szczęście..
Pan też mógł poczuć to szczeście, ale mam pewne wątpliwości czy to docenił.. Gdy wielkie grudki błota pacnęły na jego spodnie wcale nie podskakiwał z radości.
Staram się to zrozumiec, najwyraźniej każdy ma swoje ulubione rozrywki. Zawsze jak tak szaleje to Pani i Pan sie śmieją więc myślałem, aby ich jakoś bardziej włączyć do zabawy;-)
Potem ja zostałem wytarty szmatką, w garażu otrzepałem się i śladu błota na mnie nie było. A spodnie Pana już tak dobrze nie wyglądały;-))))


Wstęp, czyli przebiegnięcie w okolicy kałuży, potem nawrót i sprint przez środek..
I z zadowoloną mordą w stronę Pana lub Pani po parę uścisków. Trochę się odsuwają? To może jeszcze raz szybko przez kałużę?
Resztki winogron, niestety poza zasięgiem mojej sznupy:
Czerwone jabłka, wyglądają całkiem dobrze, jakie w smaku to niestety nie wiem;-)
Pora kończyć spacer, szkoda!
To ten miły zakątek:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...