Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mont Ventoux. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mont Ventoux. Pokaż wszystkie posty

26.06.2015

replika we Francji

Tak się złożyło, że na parę dni replika mogła sobie pojechać do Francji. W okolicę Mont Ventoux, czyli znane mi okolice z ostatnich wakacji.
Ach, zaraz sobie przypomniałem te wspaniałe krzaki z dorodnymi kiśćmi winogron...
Ale zaraz się też pocieszyłem, że w czerwcu jeszcze winogrona nie są dojrzałe, więc i tak bym nie mógł podjadać.
Garść wrażeń z pobytu repliki.
Wjazd rowerem na Mont Ventoux:


zdobywca;-)


Ulubione krzaki - jeszcze puste, dlatego mniej żal, że nie mogłem się między nimi przechadzać.
Słonecznie i zachęcająco..



Cóż......ktoś był bardzo ciekawski
Psom o trzech łapach wstęp wzbroniony, skandal, to przecież dyskryminacja.
I cykl pod tytułem "krowy są wszędzie"
I jeszcze roślinność:






9.10.2014

drugi raz na Mount Ventoux

gotowy do drogi
Przez całe swoje wakacje siedziałem w winnicy, poza jednym, małym wyjątkiem: pojechałem na wycieczkę na Mount Ventoux. Już kiedyś byłem na tym szczycie, otaczała go wówczas nieprzenikniona mgła: Ventoux 2011
Obecnie było zdecydowanie inaczej, no tak, tylko serpentyny bez zmian. Jakoś to zniosłem.
Podczas bezchmurnego dnia widoki i po drodze i na szczycie są po prostu spektakularne!
Pewnie wstyd nieco przyznać, bo wokół wszyscy się rozglądali i komentowali )o, tu Alpy, o tam morze itd), a ja w tym czasie zajmowałem się śladami pozostawionymi przez inne psy.
No cóż, ludzie pozostawiają po sobie naklejkę na słupie informacyjnym, a ja pozostawiam parę kropel zapachu pod wieloma słupkami. My, psy tak mamy.

próba zrobienia mi pamiątkowego zdjęcia

tak przyjemnie droga się wije..

pod charakterystyczną wieżą, widoczną z dołu z bardzo daleka(pod warunkiem, że szczyt nie jest w chmurze)


na szczycie!



4.10.2011

Mont Ventoux

Akurat jak pojechaliśmy na Mont Ventoux, to był dzień dość pochmurny. Można było mieć nadzieję na to, że chmury przegoni wiatr, ale oczywiście tak się nie stało.
Dojazd do Mont Ventoux jest całkiem ładny dla oka, ale jak dla mnie za dużo zakrętów! Oj moja cierpliwość była wystawiona na próbę. Plus byl taki, że im wyżej się wjeżdzało tym chłodniej się robiło. To było miłe.
Wjeżdzaliśmy bardzo powoli, bo wielu rowerzystów próbowało zdobyć szczyt, a było widać po ich facjatach, że jest to niemały wysiłek.
Pojawiła się też mgła, to sprawiło, że naprawdę wjeżdzaliśmy w żółwim tempie.
W końcu oznaczenia pokazały iż jesteśmy na szczycie;-)
Widok na okolice był pilnie strzeżony przez gęste chmury. Po prostu nic nie było widać, ale za to wiatr urywał leb!
Wszyscy kolarze, jak i zmotoryzowani którzy wjechali na szczyt gromadzili się przy tabliczce:
Tylko w ten sposób można było udokumentować fakt, iż właśnie jest się na Mont Ventoux. Pech, że było aż tak pochmurno. I zimno: 2 stopnie ciepła!(o dwadzieścia mniej niż na dole)
http://www.montventouxwebcam.com/index.html
Zjeżdżaliśmy inna stroną niż wjechaliśmy - wjechaliśmy klasyczną, czyli tą, którą pędzi Tour de France. Im bardziej zjeżdżaliśmy tym więcej było widać.
http://www.provence-hideaway.com/213.html
http://www.hendersonzone.net/bill/europe/ventoux/index.html

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...