27.02.2011

polowanie na misia

Wczoraj znalazłem się w nowym miejscu, chwilowo, można powiedzieć. Jechałem ileś tam godzin, tradycyjnie śpiąc. Dopiero serpentyny mnie wyrwał na dobre z tego blogostanu. W końcu można było wysiąść. Wciągnąłem nozdrzem powietrze: alpejskie! Od razu się ucieszyłem i rozejrzałem po okolicy. Staliśmy obok jakiejś kapliczki, w okolicy drewniane domy, raczej mało niż więcej;-). Łąki, zasypane śniegiem, widoczne szczyty i lasy. W powietrzu wyczułem, że w tej miejscowości mieszkają różne zwierzęta, najwięcej chyba krów.
Weszliśmy do naszego tymczasowego domostwa, od razu mi się spodobało, dużo drzewa, a w sypialni zauważyłem siedzącego na łóżku misia. Siedział tak sobie i spoglądał na mnie. Przypominał mi misie które widziałem na blogu Arona z Misiolandii.
Oczywiście obejrzałem wszystkie pomieszczenia, ale ten miś mnie najbardziej intrygował i nęcił. Wszyscy zajęli się rozpakowywaniem, a ja wkroczyłem cichcem do sypialni, szybka akcja i miś był mój! Tylko w progu pokoju spotkałem Panią, która poinformowała mnie, że ten miś nie jest dla mnie i wyciągnęła z mojego plecaka tygrysa. No tak, lubię swojego tygrysa, ale on już mi jest znany, a ten miś taki nowy..
Odczekałem jakąś chwilę i ciach, miś znów w mojej sznupie, ale trzymam go delikatnie, żadnej przemocy! Cóż, miś siedzi teraz na szafie, a ja nadal z tygrysem:-)
Przyszła nas powitać właścicielka tego mieszkania, powiedziała, że mam niezłą muskulaturę. Takie komplementy to ja lubię:-)
W końcu biegam, spaceruję, podnoszę konary, pływam, gram w piłkę, to musiało w końcu zaowocować odpowiednia muskulaturą.
Dziś rano spotkałem byczka, na szczęście z daleka. Spoglądał na mój gust nieco zaczepnie. Mam do rogatych pewien dystans, do konia też. Może ich wielkość mnie trochę przeraża?
Poszliśmy dziś na spacer między właśnie pastwiskami. Alpejskie łąki na pewno ładniej wyglądają wiosną, latem czy też zasypane śniegiem. Dziś śnieg wprawdzie padał, ale było na tyle ciepło, że się topił od razu. Góry zasłonięte chmurami i jakby mgłą, mi i tak bardzo się podobało.
Puste pastwiska maja tyle zapachów, że miałem co robić, troche błota też się pojawiło, wyprawa była udana. Spotkałem czekoladową labradorkę, nieśmiałą, lamy, osły, krowy i byki. Oczywiście ta zwierzyna była widziana z pewnego dystansu, pomijając labradorkę z którą się przywitałem z kulturą.
Spałem potem mocno, a we śnie przeżywałem wszystko od nowa. W pokoju jest taki jakby kominek, wczoraj z uwagą śledziłem jak Pan rozpala tam ogień, udało mu się to od razu i grzałem sobie później grzbiet przy cieple.
Ciekaw jestem kolejnych dni:-)

24.02.2011

wyciąg ze statystyk blogowych

Dziś ważne, kosmiczne wydarzenie: ostatni start promu kosmicznego Discovery.
Tu trochę podglądam, może w CNN też na żywo będzie?
http://www.kosmonauta.net/index.php/Misje-zalogowe/Orbitalne/2011-02-23-sts-133.html



Dawno nie było u mnie relacji z blogowych statystyk.
Może teraz jakieś najciekawsze hasła powybieram. Wiele wyszukiwań jest typowo psich, to mnie nie dziwi;-). Najczęściej szukane są piosenki o psach(albo i ..psah!). Czasem wpadają tu kibice Roberta Kubicy, fakt, że trochę o nim wspominałem, ale czy aż tak?
Zobaczymy co tam ciekawego w statystykach piszczy, mam nadzieje że zdążę na start Discovery(22.50 naszego czasu!)

Za wiele nie wybrałem, niektóre sie często powtarzają(właśnie o sport we Francji, zamki we Francji, o Kubice, Szarzewskiego, Chabala i sikającego kolarza;-). To jak ktoś będzie chciał to sobie znajdzie bez problemu na moim blogu.
Wiele haseł jest pisanych z takimi błędami, że szok, czasem ciężko zrozumieć "co autor miał na myśli"..
i czy słowo LABRADOR jest takie trudne?;-)



-gry zabijajonce albo zabijajonce filmy
u mnie takich nie ma i nie zamierzam takich zamieszczać, nawet nie bardzo rozumiem dlaczego Enzowe plotki wyskakują komuś w wynikach?

-rzymskie klimaty
sam jestem ciekaw jakie to klimaty. nigdy w Rzymie nie byłem i nie domyślam się nawet o co może chodzić

-piosenki o psach hwdp
Pani twierdzi, że nie chodzi o psy w tym haśle, ja nie wiem, może ten skrót to jakaś długa nazwa psiej rasy?

-lezec na trawie, ufac swobodzie
to zapewne miłośnicy tej piosenki Buzu Squat "Nasze przebudzenie", na moim blogu też jest
(listopad 2009)

-dzikie króliki we frankfurcie
mnóstwo, naprawdę całe stada można spotkac. szczególnie gdy się mieszka blisko jakiegoś parku. ostatnio chciałem nawet zjeść marchewkę dla nich przeznaczoną, ale Pan kazał mi wypluć. ludzie dokarmiają te króliki, choć one niszczą drzewa, krzewy i trawniki, ale też miło się ogląda ich królicze harce..

-ouranopolis futra
wątpię by ktoś tam chodził w futrze:-)

-duszno na poczcie
o tak, na poczcie może być czasem duszna atmosfera, kolejki kilometrowe, wysłanie prostej przesyłki może okazać się bardzo skomplikowane, raz byłem na poczcie. dość nudno choć wiele nowych zapachów.. no tak zapachy.. jak poczta mała, a zapachy intensywne, to może być i bardzo duszno..

-sjutube
oooo... taka ciekawostkapo pierwszym czytaniu niekoniecznie wiadomo co chodzi

-strasburg cichy tramwaj
cichy czy też nie, w każdym razie jako pies nie mogłem do niego wsiąść
trudno. u nas mogę jeździć ile dusza zapragnie i to za darmo! i też tramwaje są ciche

-jak wyglada der kasijas
to zagadka. wg Pani chodzi o Casillasa, ale pewności to mieć nie można.
w każdym razie wklejam link do jego stron
http://www.iker-casillas.com/

-strój pajaca
oj pamiętam, jak mieszkałem w Kolonii, to w okresie karnawału na ulicy różnych przebierańców widywałem, pewnie i pajaca.. wspominki:
http://enzowy.blogspot.com/2009/02/przebieranki.html


-zapach padliny w samochodzie
należy szybko dokładnie zbadać samochód, strach myśleć co też może wydzielać taki zapach
hehe pamiętam swoją przygodę lekko krimi:
http://enzowy.blogspot.com/2008/05/zapachy.html
ciag dalszy:
http://enzowy.blogspot.com/2008/05/krimi-zagadaki.html
i teoretyczne rozwiązanie:
http://enzowy.blogspot.com/2008/05/o-padlinie-i-samochodzie.html
ale dawne czasy, trochę to byłem naiwny:-)


-czego ludzie szukaja w zyciu
oj ja nawet do końca to nie wiem czego psy szukają!


-kamila pywa
są dwie opcje, albo ktoś szukał pływającej Kamili, albo wołał by Kamila podała piwo;-)


-klapki pot
klapki są odpowiednie do tego by je nosić w pysku, a czy są przepocone czy nie, to dla mnie bez różnicy. nawet się przyznam, że wolę jak coś konkretny zapach wydziela;-)


-pies pozarl warchlaki
jakaś rodem z gazety Bild mi się ta wiadomość wydaje.. nawet nie chcę myśleć, ze to prawda


-przepis na ryjki
oto on
http://enzowy.blogspot.com/2009/03/swinskie-ryjki.html


-dzikie perszingi
to mi przypomniało, że muszę pobiec na start Discovery!
takie całkiem luźne skojarzenie, bo jak perszingi mogą być dzikie?

-jaki opis do zdjecia na ktorym leze i spie
no jak to jaki, po prostu:leże i śpię:-) ludzie to komplikują proste sprawy, a potem pytają na psim blogu o to czego w życiu należy szukać..

jak zwykle, pisownia cytowanych haseł zgodna z oryginałem;-)))

23.02.2011

po prostu Enzo

Zacząłem się wczoraj zastanawiać nad popularnością mojego imienia. Jako psie jest dość rzadkie, co w sumie jest dziwne, bo jest krótkie i dźwięczne, nadaje się do wołania;-)
Jednak spotkałem drugiego Enzo, mieszka nawet na tej samej ulicy co ja! Mały Enzo jest jednak całkiem inny ode mnie, bo to dopiero by było jakby również był czarnym labradorem;-)
Osobiście innego Enzo nie znam, a byłem przecież i we Włoszech i na południu Francji gdzie to imię jest jednak dość popularne.

W telewizji widziałem za to film "Wielki błękit"(Le Grand Bleu) gdzie bohater grany przez Jean'a Reno nazywał się Enzo Molinari. Film opowiada o prawdziwej postaci, Enzo Maiorca.

Enzo Maiorca, Majorca ur, 21.06.1931 w Syrakuzach na Sycylii, włoski nurek, wielokrotny rekordzista we freedivingu. Maiorca przyczynił się w znaczącym stopniu do rozwoju i popularyzacji nurkowania swobodnego w latach 60. i 70. XX wieku . W latach1960-1974 13 razy ustanawiał rekord świata. Jego rywalizację z francuskim nurkiem Jacqusem Mayolem przedstawił w 1988 Luc Besson w filmie Wielki Błękit.(źródło Wikipedia)

Znam też Enzo Zidane, to będzie przyszła gwiazda futbolu, syn francuskiego piłkarza Zinedine Zidana. Na razie młody ma 14(15?) lat, już niestety "prawie że" wybrał klub, gra w juniorach Realu Madryt i istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie grał dla Hiszpanii a nie Francji. Ma w każdym razie taki wybór. Specjaliści uważają, że chłopak jest bardzo utalentowany. Żałuję, że nie będę mógł mu kibicować: nie lubię Realu Madryt;-)
Rodzinna sielanka w ogródku:




Dowiedziałem się też przypadkiem, że jest francuska szansonistka o pseudonimie Enzo Enzo.

takiego typu piosenki mnie usypiały podczas ostatniego pobytu w Paryżu:-)

Wiadomo, że miłośnikom szybkich samochodów moje imię kojarzy tylko i wyłącznie z Ferrari:-). Dla odmiany czarny:
colombia.englishmyway.com

22.02.2011

biorę udział w konkursie

Znalazłem na blogu Fafika informację o pewnej akcji: można wygrać sesję u Kimonka, który o sobie pisze m.in: początkujący rzemieślnik raczej...samouk malarski z wyboru
Sesja niestety tylko "na odległość". Piszę niestety, bo nigdy nie byłem w Przemyślu i Bieszczadach, a od Pani i Pana już wiele opowieści na temat tej krainy słyszałem. Podejrzewam, że byłym szczęśliwy mieszkając w takim Wołosatem czy Dwerniczku: lasy, spokój, nieograniczony teren. Nie od dziś wiadomo, że ja jestem bardziej wiejski niż miejski:-)
Ale wróćmy do Kimonka i jego propozycji, oto ona:

Anu z racji, ze dziś słonko pięknie świeci i energetyczne wibracje me etniczne pozytywne, wylewają się na boki postanowiłem zrobić Wam niespodziankę ;] więc poznajcie me dobre serce, które marmurem zostało nazwane ;] chciałem zrobić to już na początku stycznia, aaaaale padło na dzień dzisiejszy ;] z racji niepewności stanu pracownianego ;]

Jestem skłonny zrobić portret na płótnie formatu 50x70, z przestrzenną fakturą, bądź nie, potraktowany następnie werniksem- czyli zabezpieczony przed kurzem siadania :) może to być portret Twój, męża, kochanka, żony, konkubiny, sąsiadki bądź innego superbohatera ha ha ;] taki suprise na prezent, bądź do powieszenia sobie nad łóżkiem ;] wolność pozostawiam w waszych rękach :) taki dobry jestem ;P
A tu można przeczytać i zobaczyć więcej:
http://kimonek.blogspot.com/2011/02/sodkosci-etniczne-czyli-candy-u-kimonka.html
Ja spełniłem warunki konkursowe, wpisałem się w komentarzach na kimonkowym blogu i zamieściłem informację u siebie. Teraz tylko czekać.. czekać i mieć szczęście w losowaniu:-)

20.02.2011

Am Fuchsstein

Wycieczka była przewidziana na sobotę, ale pewne tanie linie lotnicze po prostu odwołały lot i się to przesunęło na niedzielę. Byłem oczywiście zawiedziony, bo już parę dni wcześniej Pan ciągle mi mówił jaki to wspaniały spacer czeka mnie w sobotę;-).
W sobotę Marcinowi udało się dolecieć i już w niedzielę mogłem mu pokazać jak wspaniale jest w Taunusie:
Pogoda na swój sposób dopisywała: było mgliście i błotniście:-) jak jednak widać Fuchsstein został zdobyty:
Z radości postanowiłem poszaleć i psie adhd pojawiło się praktycznie znikąd. Jak zwykle zresztą, w tym jego urok.
Skakałem jak młody zając, jak było widać na załączonym wcześniej filmiku dorzuciłem do tego kąpiel błotną.
Miałem więc coś w rodzaju fitnessu: bieg, wspinaczka, skoki, plus relaksujące okłady z błota.
Potem chwila odpoczynku pod choinką.
Pora powrotu do domu się zbliżała, podumałem jeszcze chwilę o tym jakie to było udane wyjście, drogę powrotną tradycyjnie przespałem. Dopiero w domu poczułem, że mam zakwasy! Już dawno mi się coś takiego nie zdarzyło.
Tak właśnie było tydzień temu. Podczas tego weekendu aż takich atrakcji nie miałem. Jedynie spacer po mieście, jazda tramwajem, kontrolna uszu u pani Mai...

19.02.2011

pies+kałuża

Tak się bawiłem w ubiegłą niedzielę w lesie, relacja i zdjęcia nieco później.
Szalałem tak, że miałem potem zakwasy:-)

18.02.2011

wygodne pozycje nocne

Już całkiem oswoiłem się z moim legowiskiem-kamuflażem. Jest inne niż to poprzednie i na początku nie bardzo wiedziałem jak się poukładać na nim do snu. Zdarzyło mi się nawet z niego podczas snu sturlać.
Obecnie wszystko w porządku, nawet orki na nim mi doskonale wychodzą.
Lubię ten kącik przy półce z książkami, jest idealny by sobie łeb tam oprzeć.
Pojawia się też pozycja typu kłębek, tu akurat taki mało idealny, ale się właśnie przebudziłem i zastanawiałem co też mi się śniło. Niestety nie udało mi się tego przypomnieć więc za chwilę znów zapadłem w drzemkę.

Drzemka przerodziła się w mocny sen i po lekko rozchylonej sznupie wnioskuję, że musiałem pochrapywać:-)

13.02.2011

przytulanie

Jak napisałem już kiedyś jestem typem, który lubi się przytulić, oczywiście musi to być pieszczota na moich warunkach. Czyli ja wciskam się w człowiecze nogi tak jak mi w danym momencie wygodnie. Czasem nadstawiam łeb do głaskania, czasem brzuch, udko. Pani mówi, że czasem od mojego ciężaru stopa może ścierpnąć. Ale też zimą potrafię przyjemnie rozgrzać zmarznięte stopy:-).
Jak Pani albo Pan siedzą przy biurku, to układam się pod biurkiem, sznupą na nodze krzesła. Jest to niebezpieczne, bo futro czasem mi wejdzie pod kółka takiego krzesła i kępka włosów się wyrwie..
Przy kanapach też się układam, w kłębku albo orce, ta ostatnia pozycja jest o tyle dobra, że ręką można mnie głaskać po brzuchu:-)
I jeszcze pod stołem się układam, to w sumie z nadzieja, że coś dobrego przypadkiem spadnie pod mój nos. Nieczęsto to się zdarza(niestety) i zazwyczaj zasypiam tam z łbem wkomponowanym w krzesło i ludzkie nogi.
Jak ktoś do nas przyjedzie, to głównie tę osobę adoruję, robię słodkie oczy i miny. Chyba, że przyjeżdża Kama, to wtedy wiadomo, że uroczej goldenki nic nie przebije;-)

Tu Danka przy stole, a trochę na stopach, trochę na krześle. Jednym okiem czujnie;-) kontroluje sytuację.
Albo tutaj.. stopy ułożone na podłodze to jak zaproszenie do choćby krótkiej drzemki. A jak łeb się jeszcze uda odpowiednio przytulić, to jest szansa na masaż karku i sznupy:-)
Z innej beczki: kiedyś nosiłem torbę Pana z laptopem, a teraz już tylko pojemnik po jego śniadaniu albo jakieś zakupy.. i to nie paczkę z np. kurczakiem czy ryba..nie.. :-)


10.02.2011

w lutowym słońcu

Dziś po słońcu ani śladu, mgła otuliła wszystko dokładnie, a wieczorem przycięło deszczem.
No ale wczoraj było całkiem inaczej, co pan wykorzystał i zabrał mnie na wycieczkę.
Ja znów wyszukiwałem grube gałęzie i konary i przenosiłem je w bardziej odpowiednie miejsca. Przy okazji moja klata robi się właściwie umięśniona;-)
Tych kawałów by raczej nie dał rady ruszyć. To białe to śnieg, tyle go zostało.
Tu widać moje zabrudzone stopy, nie wiem skąd taki kolor.. do domu w każdym razie wróciłem już z czystymi.
I jeszcze chwila w ruchu, czyli biegam sobie po lesie a słońce sprawia, że moje futro wspaniale błyszczy.
(sam jestem pod wrażeniem)


Okazało się dziś, że mam w uchu jakąś bakterię i dostanę autoszczepionkę.
Cokolwiek to znaczy... z jednej strony chciałem się dowiedzieć o co w tym chodzi, ale pomyślałem, że to na pewno coś stresującego i poszedłem na drzemkę.
W końcu i tak się dowiem co to jest, jak ją(autoszczepionkę) dostanę. Co się będę martwił na zapas..

filmy z lasu

Jak się pozbyć zimy? Mozna na przykład usunąć zalegujący śnieg, na przykład tak:



A potem paść się już tylko trawą:

09.02.2011

leśne zabawy

Wbiegłem na górkę i czekam na Pana. A Pan idzie i idzie:-). Jestem jednak cierpliwy i czekałem tyle czasu ile trzeba było.
Las dziś był różny, czasem wyglądał jakby wiosennie..
a czasem jesiennie..
Śnieg też tam leżał, można powiedzieć, że 3 pory roku w jednym lesie spotkałem.

Krótko ale wesoło:

08.02.2011

rozmyslania

Oto już konkretny ślad wiosny. Mam też zdjęcie tzw bazi tylko zdjęcie jest niewyraźne, to nie będę zamieszczał. Ale wszystko już wyraźnie wskazuje na to, że niebawem przyroda całkiem się obudzi i będzie znów kolorowo.
Rano zdarzają się przymrozki, ale potem w ciągu dnia jest już przyjemnie.

A tutaj klasyka: nadstawienie brzucha do misiowania. Pani zawsze się podśmiewa, że korzystam z okazji jak tylko mogę.. jest w tym trochę prawdy:-). Wiadomo, że domownicy już nie są aż tak podatni na moje słodkie miny, muszę więc korzystać z tego, że ktoś inny chce mnie gładzić.
A to niebieska maskotka, która przyleciała do mnie z Polski. Akurat tu nie widać, że nosek jej już wygryzłem.
Przez cały tydzień spałem w pokoju Pani i Pana i ponoć moje chrapanie przebija wszystkie inne dźwięki. Jakoś trudno mi w to uwierzyć, być może sobie trochę przez sen posapuje i jakieś jedno-dwa chrapnięcia mi się wyrwą, no ale, że niby czasem głośno jak w tartaku???
W moich snach zawsze wiele się dzieje, przeżywam w nich wiele sensacyjnych wręcz przygód (James Bond może się schować), a tu taka przyziemna sprawa jak pochrapywanie..

śnieg z zeszłego tygodnia

Całkiem niespodziewanie w ubiegłym tygodniu pojawił się śnieg. Gdy kładłem się spać to go jeszcze nie było, a obudziłem się rankiem a za oknem zima..
Ucieszyłem się, bo w sumie nie było powodu do smutku. Pani coś jednak marudziła wychodząc ze mną na poranny spacer. Wzięła jednak aparat i zrobiła parę zdjęć jak sobie zadowolony brykam po śniegu.

Nawet psie adhd sobie zrobiłem, bo aż żal nie wykorzystać takiej okazji, a podejrzewam, że może już nie być okazji do śnieżnych harców.
Pan uważa inaczej, ale nie ma przecież stuprocentowej pewności, że śnieg się jeszcze u nas pojawi, trzeba wobec tego korzystać póki leży. Inna rzecz, że już następnego dnia pozostały po śniegu nędzne resztki.
Ponoć na dniach mam pojechać do lasu, ale tam to tylko błoto na mnie czeka. Dobre błoto nie jest złe, każdy pies to przecież wie:-)

07.02.2011

Green Bay Packers najlepsi

Super Bowl 2011 za nami. Niestety nie oglądałem, bo sen wszystkich zmógł. No i w finale nie było Bengalsów..
Byli za to Steelersi i Packersi, czyli Pittsburgh Steelers i Green Bay Packers. Faworytami byli ci pierwsi, ale lepsi byli ci drudzy(25-31), tak to bywa w sporcie. Ja też wolę Packersów z tej dwójki.
Oczywiście padły różne rekordy, niektóre nie miały nic wspólnego ze sportem, to też nie ma co o nich wspominać.
Ale chciałem wspomnieć o reklamach pokazywanych w przerwach meczu. I to nie z powodu tego, że to jakaś najdroższa itd, tylko dlatego, że jest ona psia!

Sam nie wiem, pies zmywający naczynia? nalewający jakiegoś napoju podobnego do piwa?i to wszystko na dwóch łapach...hmm... to chyba jakieś komputerowe sztuczki:-). Ewentualnie mógłbym zagrać w pokera lub zabawić się w didżeja, ale bym rozkręcił imprezę!


W USA NFL ma teraz przerwę, a u nas już wiosną ruszy niemiecka liga futbolu amerykańskiego i może nasza drużyna. Universe sprawi nam jakąś miłą niespodziankę.

czekam na dobre wieści z Italii

Wczoraj Robert Kubica miał wypadek, byłem tym bardzo zaskoczony, bo jednak wyścigi F1 są dużo bardziej popularne i o nich się sporo mówi, a o rajdach samochodowych znacznie mniej.
Ten rajd był całkiem blisko miejscowości w której wypoczywałem podczas ubiegłorocznych wakacji. Droga z naszego miasteczka do Imperii śmiało mogłaby też rajdową trasą, tyle tam było zakrętów, serpentyn.. Ja preferuję zdecydowanie drogi proste. Ale wiadomo, że dla kierowców rajdowych prosta droga jest nudna.
Teraz śledzę doniesienia o stanie zdrowia Roberta Kubicy, bo przecież to głównie jemu kibicuje w F1, reszta kierowców jest tłem.
Wierzę, że on szybko wróci do formy, jest waleczny i na pewno zrobi wszystko by dalej się ścigać.
Już cicho sobie myślałem, że ten sezon będzie tym, który pokaże w 100% talent polskiego kierowcy. Teraz myślę, że to i tak nastąpi tylko, że parę miesięcy później. Zwycięstwa jeszcze przed nim.

Ja nie zamieszczę zdjęć i filmów z wypadku, to film sprzed wyścigu:


tak jeszcze będzie, choć w innych barwach;-)
może Lotus, a może coś włoskiego?


oficjalna strona:
http://www.kubica.pl/

I jeszcze Robert z innej strony, reklamowej, kiedyś zamieściłem starsze spoty reklamowe w których wziął udział, teraz coś nowszego. To zamiast tych zdjęć z wypadku, które są od wczoraj WSZĘDZIE.

njusy

Trochę się rozleniwiłem, albo też byłem bardzo zajęty:-)
Obie wersje usprawiedliwiające moją nieobecność są prawdziwe.
Czas jakoś tak szybciej zaczął biec i ani się obejrzałem a już nowy miesiąc.
Nawet mógłbym zaryzykować i ogłosić odejście zimy, ale trochę się boję, że po takim komunikacie mogłoby złośliwie sypnąć śniegiem. W każdym razie jest już całkiem przyjemnie i świeża trawa pewnie pojawi się szybciej niż wszyscy myślą!
Oczywiście żal mi śniegu i takiego lekkiego mrozu, ale staram się cieszyć i z wiosny. Jest sporo innych atrakcji, pojawia się błoto..może też jakieś atrakcyjne nowe psice się pojawią i się zakocham?
:-)

Teraz chodzę do nowej pani weterynarz, Mai. Jej gabinet jest bardzo blisko, nie trzeba jechać samochodem, tylko wystarczy przystanek lub dwa tramwajem. Jestem zadowolony ze zmiany, też dostaję u niej smakołyki, a mój ochoczy skok na stól do badania wywołał u niej zdziwienie.
Wiedziałem, że to ją zaskoczy. Nie bardzo lubię badanie moich uszu, ale też nie jest to coś czego się boję. Dostawałem lekarstwo, a potem przez kolejne dni Pan czyścił mi takim specjalnym preparatem i przez to omal nie dostałem ksywki "Octowy Enzo"...
Na szczęście już mi tym pan nie czyści, teraz czekam na wynik badania. Jak już będę musiał korzystać z innych preparatów, to wierzę, że będą o przyjemniejszym zapachu.

Przez ostatni tydzień byłą u nas Danka i przywiozła mi upominki z Polski: różne treserki, jabłka i marchewki oraz niebieską maskotkę. Z wszystkiego się bardzo ucieszyłem, a maskotkę już nieźle wymiętosiłem i odpowiednio oznakowałem(usunąłem jej nos).
Korzystałem też z dodatkowej pary rąk i nadstawiałem się przy każdej okazji do misiowania:-)

A to dowód że wiosna się zbliża:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...